Są takie momenty w sezonie, w których tabela przestaje być tylko układem liczb, a zaczyna pełnić funkcję scenariusza napięcia. Właśnie w takim momencie ORLEN Zastal Zielona Góra udaje się do Włocławka na starcie z Anwilem Włocławek – to będzie mecz, który dla Zielonogórzan wybrzmiewa jako kolejny rozdział walki „o coś więcej”.
– Znamy rangę meczu. Jesteśmy nastawieni na walkę, żeby pokonać Anwil i dalej być w grze – podkreśla trener Arkadiusz Miłoszewski. – W grze o szóstkę, a w najgorszym wypadku o play-in.
Ta świadomość stawki powraca w niemal każdej wypowiedzi – nie jako slogan, lecz jako punkt odniesienia dla konkretnych działań na parkiecie. Zielonogórzanie jadą do jednej z trudniejszych hal w lidze, mając w pamięci zarówno własne zwycięstwo w Ostrowie, jak i specyfikę miejsca, w którym „hala potrafi ponieść gospodarzy”.
– To będzie ciężki mecz, bo w Hali Mistrzów zawsze gra się trudno – zauważa Krzysztof Sulima. – Musimy podejść do tego spotkania w skupieniu, nie popełniać wielu błędów i utrzymać dyspozycję z Ostrowa.
To właśnie koncentracja od pierwszych minut wydaje się jednym z kluczowych punktów przed tym spotkaniem. Zastal ma świadomość, że pozwolenie rywalowi na wejście w rytm – szczególnie przy wsparciu własnej publiczności – może ustawić mecz jeszcze przed przerwą.
Równie istotnym elementem będzie obrona – rozumiana nie jako indywidualne pojedynki, lecz jako struktura zespołowa. – Naszą siłą jest drużyna. Jeżeli ktoś przegra, kolejny pomaga – tłumaczy Sulima. – Drużynową obroną jesteśmy w stanie powstrzymać każdego.
To podejście szczególnie wybrzmiewa w kontekście lidera Anwilu, Michała Michalaka, którego zatrzymanie będzie jednym z głównych wyzwań. – To bardzo dobry strzelec, potrafi zdobywać punkty na wiele sposobów – mówi Marcin Woroniecki. – Musimy być agresywni od początku, żeby nie pozwolić mu złapać rytmu.
Jednak koncentracja wyłącznie na jednym zawodniku byłaby uproszczeniem. Zastal zdaje sobie sprawę, że ofensywna siła Anwilu ma charakter rozproszony. – Nie tylko Michalak. Slaughter, Elvar, nowy Wahl – to są gracze, którzy mogą zrobić różnicę – wylicza Woroniecki.
W tej układance istotną rolę odegra także walka na tablicach. Anwil dysponuje zawodnikami z czołówki ligi pod względem zbiórek, co wymusza na Zielonogórzanach podejście kolektywne. – To musi być „gang rebound” – mówi Sulima. – My zastawiamy, mali zbierają.
W tym kontekście znaczenia nabiera również postać Dwighta Wilsona III, który w Ostrowie dał zespołowi impuls energetyczny pod koszem. – Wniósł dużo walki i fizyczności. To było nam bardzo potrzebne – podkreśla Woroniecki, zaznaczając jednocześnie, że odpowiedzialność za zbiórki nie może spoczywać wyłącznie na podkoszowych.
Zwycięstwo w Ostrowie stanowi dla Zastalu ważny punkt odniesienia, ale – jak podkreślają sami zawodnicy – nie może stać się punktem samozadowolenia. – Cieszymy się, ale już trochę o tym zapomnieliśmy – przyznaje Woroniecki. – Widzimy, że nasza praca przynosi efekty i jeśli się tego będziemy trzymać, wszystko powinno iść w dobrym kierunku.
Podobny ton zachowuje trener Miłoszewski, który – mimo świadomości jakości rywala – jasno określa cel wyjazdu. – Jedziemy wygrać, jedziemy walczyć – mówi. – Zostały cztery kolejki i chcemy je wszystkie wygrać.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
