Zastal Zielona Góra przegrał pierwszy ligowy mecz w sezonie. Wicemistrzowie Polski ulegli na wyjeździe beniaminkowi – Enea Łaciate Astorii Bydgoszcz 95:105. Zielonogórzanie po fatalnej pierwszej połowie zdołali odrobić całą stratę i doprowadzić do remisu 95:95. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy, którzy zakończyli spotkanie serią 10:0.
Dla Astorii był to pierwszy mecz po powrocie do ekstraklasy. Bydgoszczanie od początku pokazali, że nie zamierzają traktować tego spotkania wyłącznie jako święta związanego z powrotem do najwyższej klasy rozgrywkowej, a Zastal przekonał się o tym bardzo szybko.
Zastal zaspał na pierwszą połowę
Już po pierwszych 20 minutach Zielonogórzanie mieli sporo do odrobienia. Astoria rzuciła aż 59 punktów i schodziła do szatni z wyraźną przewagą. Zastal miał problemy nie tylko z zatrzymaniem gospodarzy, ale również z własną grą.
– Przyjechaliśmy zagrać mecz, szczególnie pierwszą połowę, a jak już był nóż na gardle, to wtedy zaczęliśmy dopiero grać. Mówimy o obronie. Obrona – obrona była kluczem, bo kolejny mecz rzucamy prawie 100 punktów i przegrywamy – mówił po spotkaniu Arkadiusz Miłoszewski.
Trener Zastalu zwracał uwagę przede wszystkim na brak odpowiedniej reakcji w defensywie. Jego zdaniem problem nie dotyczył jednego elementu gry, ale praktycznie każdego. – Byliśmy w pierwszej połowie spóźnieni na każdej akcji. W każdym momencie byliśmy, tak naprawdę, czy w grze jeden na jeden, czy w pick and rollu, czy w zbiórkach, czy w walce o piłki niczyje, byliśmy spóźnieni, a później ciężko gonić – tłumaczył trener Miłoszewski.
Co ciekawe, po przerwie Zastal pokazał zupełnie inne oblicze. Zielonogórzanie zaczęli dużo lepiej bronić, a przede wszystkim zwiększyli intensywność. Strata, która wydawała się bardzo trudna do odrobienia, zaczęła systematycznie maleć. – Niepokoi mnie [ta obrona], bo pokazaliśmy w drugiej połowie, że możemy, a w pierwszej – nie wiem – czy to jest mentalny problem, nastawienie, czy są braki. Ale to, co powiedziałem, myślę, że byliśmy spóźnieni w każdej akcji. Nie wiem, co było przyczyną tego spóźnienia, bo później tak nie było – przyznał szkoleniowiec.

Z 95:95 do 95:105
Zastalowi udało się zrobić to, czego jeszcze jakiś czas wcześniej trudno było się spodziewać – doprowadzić do remisu. Przy wyniku 95:95 mecz rozpoczął się właściwie od nowa. Problem w tym, że właśnie wtedy Zielonogórzanie nie zdołali postawić kropki nad „i”. Astoria zdobyła dziesięć kolejnych punktów i zamknęła spotkanie.
Jednym z bohaterów końcówki był Jayden Taylor. Amerykanin w kluczowych momentach brał odpowiedzialność na siebie, a przy jednej z akcji wykorzystał sytuację po zmianie krycia i zaatakował Beau Beecha, który miał już na koncie cztery faule. – Trzeba oddać tutaj zawodnikowi, że wziął na siebie, trafił też przy switchu, zaatakował Beau, który miał cztery faule. Mądrze to zrobił. Zaatakował i trafił – mówił Miłoszewski.
Ostatnią minutę meczu jako obraz całego spotkania widział również Andy Mazurczak. Kapitan Zastalu zwracał uwagę na to, że jego drużyna przez większość spotkania musiała gonić wynik. – Myślę, że ta ostatnia minuta była tak jakby obrazem całego meczu, można powiedzieć, bo rzucili nam, sześćdziesiąt, no pięćdziesiąt parę punktów w pierwszej połowie i dogoniliśmy, ale też popełnialiśmy błędy w ataku. Może za szybkie decyzje, czy tam straty, czy mogliśmy mieć lepsze rzuty – analizował rozgrywający.
Mazurczak podkreślał też, że w takich spotkaniach nawet krótki moment dekoncentracji może zdecydować o wyniku. – Wiemy, że w tej lidze to minuta czy nawet nie minuta, czy dziesięć sekund zdecyduje o meczu i takie 10:0 to już jest, szczególnie jak goni się cały mecz, to bardzo trudno wrócić.
„Chcieli wygrać bardziej”
Trener Miłoszewski nie szukał wymówek po spotkaniu w Bydgoszczy. Jego zdaniem Astoria po prostu zasłużyła na zwycięstwo. – Zacznę od gratulacji dla zespołu, który chciał dzisiaj bardziej wygrać. I wiedzieliśmy o tym, że Astoria po tym powrocie do Ekstraklasy, naprawdę, że to będzie duże święto i było dla nich, i zasłużenie wygrali – powiedział trener Zastalu.
Dla Bydgoszczan był to szczególny wieczór. Beniaminek rozpoczął sezon przed własną publicznością, a trybuny wypełniły się kibicami, którzy długo czekali na powrót Astorii do najwyższej klasy rozgrywkowej.
Andy Mazurczak przed spotkaniem spodziewał się trudnego meczu właśnie ze względu na atmosferę wokół powrotu gospodarzy do ligi. – Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo ciężki mecz. Znamy historię Astorii z ostatnich lat, że bardzo chcieli grać w Ekstraklasie i oczywiście otworzyli sezon u siebie, gdzie wiedzieliśmy, że będzie bardzo dobra atmosfera i pełne trybuny, i tym bardziej będzie ciężki mecz – mówił.

Astoria: „Pokazaliśmy, jak chcemy grać”
Po drugiej stronie nastroje były oczywiście zupełnie inne. Szkoleniowiec Anders Sommer nie ukrywał, że zwycięstwo z wicemistrzem Polski ma dla jego zespołu duże znaczenie. – To wiele dla nas znaczy – dla całego klubu. Rozpoczęcie sezonu w taki sposób to naprawdę coś wyjątkowego. Pokazaliśmy wszystkim, co chcemy robić i jak chcemy grać w koszykówkę – powiedział trener Astorii.
Szkoleniowiec gospodarzy podkreślał szczególnie pierwszą połowę, w której jego drużyna narzuciła Zastalowi swoje warunki. – W pierwszej połowie było to bardzo wyraźne. Druga połowa była bardziej na ich warunkach. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. To świetny zespół, mający specjalistów od rzutów, których trudno zatrzymać. Jestem jednak bardzo dumny z tego, jak chłopaki poradzili sobie z tym trudnym momentem w drugiej połowie. Mam nadzieję, że to pierwsze z wielu takich zwycięstw.
Jayden Taylor, który w końcówce miał duży udział w zwycięstwie gospodarzy, podkreślał natomiast przygotowanie zespołu do spotkania. – Czuję się dobrze. Mam wrażenie, że jako zespół byliśmy dobrze przygotowani. Bardzo dobrze zaczęliśmy mecz. Trenerzy mieli dla nas świetny plan. Każdego dnia ciężko pracowaliśmy. W drugiej połowie musieliśmy zmierzyć się z pewnymi przeciwnościami, ale mamy świetny zespół, walczymy i cieszę się, że udało nam się wygrać.
Drugi mecz z rzędu z problemem w obronie
Dla Zastalu porażka w Bydgoszczy jest jednocześnie kolejnym sygnałem ostrzegawczym dotyczącym defensywy. Zielonogórzanie po raz drugi z rzędu stracili ponad 100 punktów. Miłoszewski nie ukrywał, że to właśnie ten element będzie wymagał największej uwagi. – Musimy zaczynać mecze od samego początku, od pierwszej minuty, z taką determinacją, jaką graliśmy w trzeciej i w czwartej kwarcie – podkreślił.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
