Zastal Zielona Góra po raz kolejny był blisko zwycięstwa z Energą Treflem Sopot, ale podobnie jak w styczniowym starciu w Zielonej Górze, o wszystkim zadecydowała końcówka spotkania. W sobotnim meczu w Sopocie gospodarze wygrali 78:75, a zielonogórzanie wracają do domu z poczuciem niewykorzystanej szansy.
– To było spotkanie na wyciągnięcie ręki. Zabrakło szczegółów – podsumował po meczu Filip Matczak. Zdaniem zawodnika Zastalu kluczowa była gra zespołowa, której w decydujących momentach zabrakło. – Dobre momenty się pojawiały, łapaliśmy rytm, ale było tego po prostu za mało. Zabrakło szukania siebie nawzajem – mówił Matczak. – Takie drobiazgi, jak piłki 50/50, często trafiały do Trefla i to one decydują o końcowym wyniku.
Zastal miał swoje momenty, szczególnie w trzeciej kwarcie, gdy odrobił straty i wyszedł na prowadzenie, jednak w czwartej odsłonie to sopocianie zachowali więcej spokoju. Trener Arkadiusz Miłoszewski podkreślał po meczu, że rywale od początku narzucili bardzo twarde warunki gry. – Trefl był bardzo zdeterminowany, bardzo agresywny. Mieliśmy duże problemy z ich obroną, spowalniała nas – oceniał szkoleniowiec Zastalu.
Jak zaznaczył, statystyki dobrze oddają obraz spotkania: Trefl wykonał niemal 30 rzutów wolnych i zebrał 16 piłek w ataku, co było efektem agresywnej gry i przewagi fizycznej pod koszem. – Nie daliśmy tych „extra rzeczy”: zbiórek, przechwytów, zaufania jeden do drugiego. Bez tego w tej lidze bardzo trudno wygrać – dodał Miłoszewski.
Kluczowe okazały się ostatnie minuty meczu. W ostatnich pięciu minutach czwartej kwarty Zastal zdobył tylko 7 punktów, podczas gdy Trefl 12. – Ta końcówka pokazała, kto był bardziej zdeterminowany – przyznał trener zielonogórzan. – Popełniliśmy zbyt dużo prostych błędów.
Jednym z tematów konferencji był debiut Sagaby Konate. Środkowy pojawił się na parkiecie na niespełna sześć minut, notując kilka zbiórek. – On nie jest jeszcze gotowy fizycznie, ale zawalczył. I właśnie tego dziś nam brakowało – tłumaczył trener Miłoszewski. – Dwaj pozostali centrzy zagrali łącznie ponad 30 minut i mieli jedną zbiórkę. To za mało.
Szkoleniowiec przypomniał, że Trefl jest najlepiej zbierającą drużyną ligi, a jednym z kluczy do zwycięstwa miało być ograniczenie ich dominacji pod koszem.
Trener Miłoszewski odniósł się także do trudnej serii Zastalu i specyfiki Orlen Basket Ligi. – W tej lidze każdy może wygrać z każdym. Jeśli nie dasz 100 procent zaangażowania, przegrywasz – podkreślił. Zapowiedział także rozmowy z zespołem i analizę ostatnich spotkań. – Zaczęliśmy grać bardziej pod siebie, a nie dla drużyny. To mnie niepokoi i będziemy musieli to wspólnie naprawić.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
