ORLEN Zastal Zielona Góra odniósł cenne wyjazdowe zwycięstwo, pokonując Górnika Zamek Książ Wałbrzych 89:82. Spotkanie miało dwa zupełnie różne oblicza – po słabszej pierwszej połowie Zielonogórzanie wrócili na parkiet z zupełnie inną energią i to ona okazała się kluczem do triumfu.
– To był bardzo trudny mecz i świetna atmosfera – podsumował po spotkaniu Conley Garrison. – W pierwszej połowie rywale byli bardziej agresywni, mieliśmy problemy z faulami i daliśmy im złapać rytm, szczególnie w grze przejściowej. W trzeciej kwarcie zaczęliśmy jednak odpowiadać i to wtedy zbudowaliśmy przewagę, którą udało się utrzymać do końca.
Amerykanin był jedną z kluczowych postaci drugiej połowy, a jego trafienia z dystansu rozpoczęły serię Zastalu, która odwróciła przebieg spotkania.
Podobnie przebieg meczu ocenił trener Arkadiusz Miłoszewski, który pochwalił zarówno rywala, jak i atmosferę w wałbrzyskiej hali. – Gratulacje dla Górnika za świetne widowisko. Przy takiej publiczności naprawdę chce się grać – mówił szkoleniowiec Zastalu. – Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo słaba. Mieliśmy ogromne problemy ze zbiórką, faulami i stratami. To wszystko zabrało nam szybki atak, który jest naszą mocną stroną.
Statystyki jasno pokazały różnicę pomiędzy obiema połowami. W pierwszych 20 minutach Górnik dominował na tablicach i częściej stawał na linii rzutów wolnych. Po przerwie role się odwróciły. – W drugiej połowie zbiórki w ataku Górnika spadły z siedmiu do dwóch, a oni oddali tylko jeden rzut wolny. To pokazuje, jak zmieniła się intensywność i mądrość naszej gry w obronie – analizował Miłoszewski.
Trener Zastalu przyznał, że w przerwie nie było ostrej reprymendy. – Nie krzyczałem. Powiedziałem tylko, że musimy grać z większą energią i zespołowo. Górnik w pierwszej połowie miał „flow”, dzielił się piłką, a my się zastanawialiśmy, czy rzucać. Trzeba po prostu grać w koszykówkę. Raz się trafi, raz nie – ale trzeba próbować – tłumaczył.
Jednym z momentów przełomowych była pierwsza trójka Garrisona po przerwie. – Jak się trafi wcześniej, pojawia się energia i pewność siebie. A wtedy wszystko przychodzi łatwiej – dodał trener.
Zastal do końca walczył także o wygraną różnicą większą niż siedem punktów, co miało znaczenie w kontekście bezpośredniego bilansu, jednak strata w końcówce nie pozwoliła na pełną realizację tego celu. – Cel był jeden: wygrać mecz. I to się udało. Pracy przed nami wciąż bardzo dużo – podsumował Miłoszewski.
Szkoleniowiec odniósł się również do nadchodzącego spotkania z GTK Gliwice, które sensacyjnie pokonało Anwil Włocławek. – Cała Polska była zaskoczona tym wynikiem. Nowy trener, nowa energia – to zawsze jest niebezpieczne. Czeka nas trudne zadanie, mimo że gramy u siebie – zakończył trener Zastalu.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
