Takich emocji kibice ORLEN Zastalu Zielona Góra nie czuli już dawno. Zastalowcy po kilku latach przerwy wrócili do Pucharu Polski i od razu zameldowali się w finale. Nie obyło się bez walki i nerwowych momentów, ale po widowiskowym pojedynku Zielonogórzanie pokonali WKS Śląsk Wrocław 86:79.
Początek należał do Śląska. Wrocławianie narzucili szybkie tempo, a pierwsze akcje skutecznie wykańczał Issuf Sanon. Do Ukraińca dołączył Noah Kirkwood i po pięciu minutach było 13:8 dla zespołu trenera Bagatskisa. Zastal potrzebował kilku akcji, by złapać rytm. Impuls dali Jay Maughmer i Chavaughn Lewis. Po akcji tego drugiego na tablicy pojawił się remis 13:13, a chwilę później pierwszą z sześciu trójek w tym meczu trafił Marcin Woroniecki. Od tego momentu to Zielona Góra zaczęła kontrolować wydarzenia na parkiecie. Dobra obrona i konsekwencja w ataku pozwoliły zbudować przewagę 23:17 po pierwszej kwarcie.
Druga część rozpoczęła się równie obiecująco. Punkty Lewisa i Maughmera dały nawet dziesięć „oczek” przewagi. Śląsk próbował wracać – Sanon zdobył sześć punktów z rzędu, a w końcówce pierwszej połowy trafiali Jakub Nizioł i Kirkwood. Zastal popełnił kilka błędów, ale utrzymał kontrolę i do szatni schodził przy prowadzeniu 41:32.
Po przerwie Wrocławianie wyszli zdecydowanie bardziej agresywni. Sanon i Kirkwood napędzali ofensywę, a przewaga Zielonogórzan topniała. Po niespełna czterech minutach trzeciej kwarty było już tylko 45:43. Przerwa na żądanie trenera Arkadiusza Miłoszewskiego okazała się kluczowa. Po niej Conley Garrison i Lewis uspokoili grę, a Zastal znów odskoczył. Śląsk jednak nie odpuszczał. Celną trójką trzecią kwartę zakończył Kirkwood i przed decydującymi dziesięcioma minutami było 58:55.
W czwartej kwarcie stery przejął Andrzej Mazurczak. Pod jego wodzą piłka krążyła płynnie, a Zastal podejmował mądre decyzje. Woroniecki kontynuował popisy zza łuku, Lewis wymuszał faule, a skuteczność z linii rzutów wolnych była niemal bezbłędna. Zielonogórzanie kontrolowali tempo i nie pozwolili rywalom na decydujący zryw. Ostatecznie Zastal zwyciężył 86:79 i przez niemal 32 minuty tego spotkania był zespołem prowadzącym.
Statystyki potwierdzają przewagę Zielonej Góry. Zastal zdobył aż 57 punktów z ławki (Śląsk – 21), wygrał w punktach z szybkiego ataku 28:21 i był lepszy w „pomalowanym” (44:38). Najwyższe prowadzenie wynosiło 15 punktów, a inicjatywa przez większą część meczu pozostawała po stronie drużyny z Winnego Grodu.
Zastal Express pędzi dalej. Finał Pucharu Polski stał się faktem.
WKS Śląsk Wrocław – ORLEN Zastal Zielona Góra 79:86 (17:23, 15:18, 23:17, 24:28)
Śląsk: Kirkwood 27, Nizioł 16, Sanon 15, Djordjević 13, Kulikowski 3, Czerniewicz 3, Nunez 2, Urbaniak 0, Penava 0, Coleman-Jones 0, Wiśniewski 0.
Zastal: Lewis 22, Woroniecki 18, Fayne 17, Garrison 12, Cartier 7, Mazurczak 6, Maughmer 4, Sulima 0, Majewski 0.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców

1 thought on “Zastal Express rozpędzony, Wrocławianie muszą pogodzić się z porażką”