Zastal Zielona Góra pokonał Dziki Warszawa 81:77 w półfinale turnieju o Superpuchar Polski. Zielonogórzanie nie rozegrali idealnego spotkania, ale w końcówce zachowali więcej zimnej krwi i zapewnili sobie miejsce w finale. Po meczu zarówno trener Arkadiusz Miłoszewski, jak i zawodnicy obu drużyn zgodnie przyznawali, że był to wymagający pojedynek, a przed startem sezonu wciąż jest sporo elementów do poprawy.
Zastal od początku chciał narzucić Dzikom warunki, które ograniczyłyby ich największe atuty. Kluczowe było przede wszystkim niedopuszczenie Warszawian do szybkiej gry i łatwych punktów. – Powiedziałem, że pewnie nie będziemy grać pięknie, ale zróbmy tak, żeby Dziki nie złapały swojego rytmu, żeby nie grały szybko, żeby nie zdobywały łatwo punktów, żebyśmy grali fizycznie – tłumaczył po spotkaniu szkoleniowiec Zastalowców Arkadiusz Miłoszewski.
Plan przez długi czas przynosił efekty, ale Zastal nie potrafił utrzymać pełnej kontroli nad spotkaniem. W drugiej kwarcie Zielonogórzanie zaczęli momentami odchodzić od założeń, a Dziki wykorzystały okazję, by wrócić do swojego rytmu. – W drugiej kwarcie zaczęliśmy troszeczkę odchodzić od nich, kombinować, bo mieliśmy małą przewagę, ale Dziki to klasowa drużyna i pokazali, że bardzo szybko mogą wrócić do gry i do swojego rytmu – mówił Miłoszewski.
Zastal nie zachwycił, ale dowiózł zwycięstwo
Spotkanie nie było pokazem ofensywnej koszykówki, ale trzeba pamiętać jednak o kontekście. Dziki mają już za sobą cztery mecze w kwalifikacjach do Basketball Champions League, natomiast dla Zastalu był to dopiero pierwszy oficjalny mecz sezonu. – Nie spodziewaliśmy się porywanego widowiska. Ze względu na to, że jesteśmy wszyscy, i Dziki, i my, jeszcze w sezonie przygotowawczym – zaznaczył szkoleniowiec Zastalu.
Podobnie spotkanie oceniał Beau Beech. Amerykanin podkreślał, że Zielonogórzanie zdawali sobie sprawę z jakości rywala i jego dobrej postawy w kwalifikacjach do BCL. – Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. Dziki dobrze spisywały się w kwalifikacjach do Champions League. Dlatego skupiliśmy się przede wszystkim na sobie i próbowaliśmy wykonywać nasze zadania na najwyższym poziomie – powiedział Beech.
Zastal nie uniknął błędów i momentami grał zbyt chaotycznie, ale w końcówce potrafił odpowiedzieć na presję rywala. – Było trochę chaotycznie, ale trener miał rację – zwycięstwo to zwycięstwo. Bierzemy je, szczególnie na początku sezonu, możemy się z tego meczu uczyć i mam nadzieję, że będziemy dalej się poprawiać – dodał Beau Beech.

Dziki: „Oni zrobili akcje, my nie”
Po stronie warszawskiej nie brakowało rozczarowania. Austin Luke przyznał, że Dziki nie zagrały na swoim najlepszym poziomie, a o losach spotkania przesądziły pojedyncze akcje w końcówce. – Mówimy o tym, że jedna akcja może zmienić mecz. Myślę, że wszystko rozstrzygnęło się w ostatniej minucie. Oni zrobili akcje, a my nie – powiedział Luke.
Zawodnik Dzików podkreślał jednocześnie atmosferę turnieju i klasę przeciwnika. – To było świetne doświadczenie, żeby grać w takiej atmosferze. Zmierzyliśmy się z bardzo doświadczonym zespołem. Mimo że był to ich pierwszy mecz sezonu, nie sądzę, żeby miało to na nich duży wpływ, między innymi ze względu na dwóch bardzo doświadczonych i dobrych rozgrywających – ocenił.
Warszawianie nie zamierzają jednak długo rozpamiętywać porażki. Dla nich najważniejszy będzie już start sezonu ligowego. – Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale dobrą rzeczą jest to, że w tym momencie wszyscy zaczynamy od zera. Możemy wrócić do pracy i mam nadzieję, że będziemy gotowi na piątek, kiedy zaczyna się sezon – podsumował zawodnik Dzików, Austin Luke.
Legovich: „Zastal zasłużył na zwycięstwo”
Trener Dzików Marco Legovich nie szukał wymówek po porażce. Wprost przyznał, że Zastal był tego dnia zespołem, który bardziej zasłużył na zwycięstwo. – Na pewno nie jesteśmy zadowoleni. Zmarnowaliśmy jedną szansę. Zastal zasłużył na zwycięstwo bardziej niż my – powiedział szkoleniowiec drużyny przeciwników.
Legovich zwrócił uwagę przede wszystkim na 15 strat oraz niewykorzystane okazje w kluczowych momentach. Dziki miały również problemy na linii rzutów wolnych – nie wykorzystały aż dziewięciu prób. – Piętnaście strat, tak wiele błędów w ważnych fragmentach meczu. Nie pozwoliło nam to kilka razy zmienić losów spotkania, mimo że mieliśmy na to szanse – analizował trener. – Jeśli dodamy do tego kilka sytuacji, dziewięć spudłowanych rzutów wolnych i jedną zbiórkę, która mogła pójść w jedną albo drugą stronę i zdecydować o meczu, to właśnie tak to dzisiaj wyglądało – dodał.
Legovich podkreślił również, że jego drużyna musi wrócić do codziennej pracy i odbudować swoje zagrania, szczególnie po dołączeniu nowego zawodnika. – Musimy zamknąć drzwi hali i zacząć od nowa trenować. Musimy ponownie pracować nad fizycznością i naszymi nawykami. Dla tego zespołu to bardzo ważne, szczególnie teraz, kiedy mamy nowego zawodnika – zaznaczył.
„Dużo, dużo pracy przed nami”
Dla Zastalu zwycięstwo oznacza awans do finału Superpucharu Polski. Jednocześnie Arkadiusz Miłoszewski nie ukrywa, że jego zespół jest dopiero na początku drogi. – Ciężka praca jeszcze przed nami. Dużo, dużo pracy, żebyśmy grali fajną i dobrą dla oka koszykówkę – podsumował trener.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
