Beau Beech jest jednym z najbardziej interesujących nowych elementów w składzie Zastalu Zielona Góra. Amerykanin ma dać drużynie nie tylko doświadczenie, ale przede wszystkim zagrożenie rzutem z pozycji silnego skrzydłowego. Arkadiusz Miłoszewski tuż przed Superpucharem Polski podkreślał jednak, że na pełną wersję Beecha trzeba będzie poczekać. Po pierwszym meczu turnieju trener dostał natomiast odpowiedź na część swoich pytań.
Beech dołączył do Zastalu później niż część pozostałych zawodników, dlatego jego przygotowanie do sezonu od początku przebiegało nieco inaczej. Trener Miłoszewski zwracał uwagę na to już podczas media day’u przed wyjazdem zespołu na Superpuchar. – Niektórzy dochodzą szybciej, niektórzy wolniej. Mówię o formie. On przyjechał troszkę później, więc potrzebuje troszkę czasu – mówił szkoleniowiec Zastalowców.
Jednocześnie od początku bardzo pozytywnie oceniał wpływ Amerykanina na szatnię. Beech szybko dał się poznać jako zawodnik zaangażowany i otwarty na pomoc młodszym kolegom. – Przyjechał na dużym entuzjazmie. Jak pojechaliśmy do Szczecina, to naprawdę super. Jest to bardzo dobry duch drużyny. Bardzo dużo tłumaczy, szczególnie zawodnikom młodym. To jest super – podkreślał Miłoszewski.
„Nie spodziewajmy się fajerwerków”
Trener Zastalu od początku tonował oczekiwania dotyczące statystyk Beecha. Choć Amerykanin ma w swoim arsenale rzut, który może być jedną z ważnych broni Zielonogórzan, nie można było zakładać, że od pierwszego meczu będzie zdobywał seryjnie kilkadziesiąt punktów. – Nie spodziewajmy się fajerwerków. To, co mówię od razu: że Beau przyjedzie i nam rzuci dwadzieścia, trzydzieści punktów. On na razie będzie elementem drużyny, elementem naszej gry – zaznaczał szkoleniowiec.
Jednocześnie Miłoszewski nie ukrywał, że widzi w swoim nowym zawodniku znacznie większy potencjał. – Ja wiem, że stać go na dużo, dużo dobrego i właśnie na to nawet, żeby być liderem tej drużyny. Natomiast on troszkę też potrzebuje czasu – podkreślał szkoleniowiec przed turniejem.

Odważny, czasem za bardzo
W półfinale z Dzikami Warszawa Beech nie bał się brać odpowiedzialności za rzuty. Z jednej strony właśnie tego potrzebuje Zastal, który pozyskał go między innymi ze względu na możliwość rozciągania gry i zagrożenie zza łuku. Z drugiej – część decyzji Amerykanina była dla Miłoszewskiego zbyt ryzykowna.
Trener nie zamierza jednak całkowicie ograniczać tej swobody. – Budowanie pewności siebie u takiego zawodnika odbywa się tak, że trzeba mu pozwolić, bo tutaj naprawdę ja też nie wiem, kiedy on odda rzut – przyznał Miłoszewski.
To ważne, bo Beech nie jest typem zawodnika, którego trener chce zamknąć w sztywnych ramach. Zastal potrzebuje jego odwagi, szczególnie w sytuacjach, gdy obrona zostawia mu miejsce. – Niektóre te rzuty naprawdę ja wierzę w to, że on je będzie trafiał i tak będzie, bo one dają tlen, dają energię – tłumaczył szkoleniowiec. – Niektóre, sam mi to powiedział, że niektóre rzuty przeforsował trochę i tu nad tym będziemy pracować – zdradził Miłoszewski.
Zastal chce stworzyć mu warunki
Kluczowe może okazać się więc nie tyle ograniczenie Beecha, ile stworzenie mu lepszych warunków do oddawania rzutów. Amerykanin ma być jednym z zawodników, dla których drużyna będzie pracowała nad znalezieniem otwartych pozycji. – Znajdzie sobie na pewno dużo otwartych rzutów i my, cały zespół, będziemy na to pracować, żeby dla niego czy dla Gauthiera Denisa też, bo on też potrafi rzucać, tych rzutów mieli jeszcze więcej otwartych – powiedział trener Zastalu.
Statystki Beau Beecha po meczu z Dzikami Warszawa prezentują się następująco: 15 punktów (w tym trzy celne trójki), 3 zbiórki, 1 asysta, 6 wymuszonych fauli rywali, EVAL 12.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
