Zastal Zielona Góra pokonał Anwil Włocławek 78:77, ale zwycięstwo w hali CRS kosztowało gospodarzy sporo nerwów. Zielonogórzanie nie potrafili na długo odskoczyć rywalom, a o wyniku przesądziła walka do ostatnich sekund. Po spotkaniu Andy Mazurczak i Conley Garrison zgodnie podkreślali znaczenie energii, ale nie ukrywali, że ich drużyna musi lepiej utrzymywać koncentrację przez pełne 40 minut.
Andy Mazurczak: „Wygrana jest wygraną”
Dla Zastalu najważniejsze było dopisanie kolejnego zwycięstwa w PGE Basket Lidze. Andy Mazurczak nie przywiązywał szczególnej wagi do tego, że Zastalowcy wygrali zaledwie jednym punktem. Podkreślił, że zespół spodziewał się trudnego spotkania z Anwilem, który w ostatnich meczach regularnie rozstrzygał losy rywalizacji minimalną różnicą punktów. – Nie ma znaczenia, czy wygrywasz jednym punktem, czy pięćdziesięcioma. Wygrana to wygrana i cieszymy się z niej. Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. Anwil w ostatnim czasie rozgrywał spotkania, które kończyły się różnicą jednego punktu – zarówno zwycięstwa, jak i porażki. Walczą do samego końca, a mecze są bardzo wyrównane. Nie spodziewaliśmy się łatwego spotkania, dlatego najważniejsze jest zwycięstwo – przyznał rozgrywający Zastalu.

Mazurczak zakończył mecz z dorobkiem 13 punktów, 6 asyst i 4 zbiórek. Zapytany o swoją dyspozycję i grę w napiętym terminarzu, obejmującym zarówno ligę, jak i europejskie puchary, przyznał, że nie jest to łatwe wyzwanie, ale jednocześnie przypomniał, że właśnie takiego sezonu chciał zespół. – Dobrze się czuję. Na pewno nie jest łatwo, ale chcieliśmy tego. Chcieliśmy grać na dwóch frontach, występować w Europie i pokazywać się z jak najlepszej strony. To dla nas również bardzo dobra okazja, żeby sprawdzać się z innymi drużynami i poznawać odmienne style gry – powiedział.
Zdaniem Mazurczaka rywalizacja międzynarodowa może pomóc drużynie w rozwoju, ale wymaga jeszcze większej koncentracji. Każde posiadanie ma znaczenie, a brak skupienia choćby przez kilka minut może zdecydować o wyniku spotkania. – To nas uczy, że musimy być naprawdę skoncentrowani przez 40 minut, a nawet dłużej. Fizycznie nie jest łatwo, ale mentalnie również musimy być lepsi. Chodzi przede wszystkim o skupienie, bo każde posiadanie jest ważne. Wiemy o tym już na początku sezonu i powoli idziemy do przodu – podkreślił kapitan Zastalu.

Anwil narzucił swój rytm. Zastal nie mógł odskoczyć
Co zadecydowało o zwycięstwie Zastalu? Mazurczak wskazał przede wszystkim na energię, ale nie zapomniał docenić postawy rywali. Jego zdaniem Anwil skutecznie narzucił własne tempo i nie pozwalał Zielonogórzanom rozwinąć skrzydeł. – Myślę, że kluczowa była energia. Wiedzieliśmy, że czeka nas takie spotkanie, i trzeba oddać Anwilowi szacunek, bo narzucił nam swój styl oraz tempo gry. Nie udało nam się narzucić własnego rytmu, w którym chcieliśmy grać fizycznie i szybko. Anwil spowalniał grę i dobrze to wykorzystywał – ocenił Mazurczak.
Rozgrywający zwrócił też uwagę na punkty zdobywane przez gości po stratach Zastalu oraz na ich skuteczność przy zbiórkach ofensywnych. To właśnie te elementy utrudniały gospodarzom zbudowanie większej przewagi. – Anwil zdobywał sporo punktów po naszych stratach, a także po zbiórkach w ataku. To sprawiało, że nie mogliśmy odskoczyć. Musimy być bardziej skoncentrowani przez całe 40 minut. Meczu nie wygrywa się po pierwszej kwarcie ani po pierwszej minucie. Musimy grać swoją koszykówkę i wierzyć w to, co robimy – podsumował.
Garrison zdobył 22 punkty, ale liczyło się zwycięstwo
Jednym z najskuteczniejszych zawodników Zastalu był Conley Garrison, który zakończył spotkanie z 22 punktami. Amerykanin cieszył się przede wszystkim z wygranej. – Po prostu cieszę się, że wygraliśmy. Anwil rozegrał chyba pięć kolejnych meczów, w których wynik rozstrzygał się różnicą jednego punktu – zarówno wygranych, jak i przegranych. To bardzo dobra drużyna, dlatego cieszę się, że udało nam się zwyciężyć – powiedział Garrison.
Zapytany o swój występ i 22 zdobyte punkty, podkreślił, że nie koncentruje się na indywidualnych statystykach. Jeśli ma dobrą pozycję do rzutu, korzysta z niej, ale jest gotowy zaakceptować również mecze, w których nie będzie zdobywał wielu punktów. – Szczerze mówiąc, nie przejmuję się zbytnio własnym występem. Miałem wolne pozycje, więc rzucałem i cieszę się, że piłka wpadała do kosza. W niektórych meczach nie będę zdobywał punktów i to też będzie w porządku, o ile będę podejmował właściwe decyzje. Staram się wybierać najlepsze rozwiązania dla drużyny. Najważniejsze, że wygraliśmy – zaznaczył Amerykanin.

Energia pomogła Zastalowi przetrwać końcówkę
Garrison, podobnie jak Mazurczak, uważał, że Zastal nie rozegrał najlepszego spotkania. Zielonogórzanie mieli okazje, by przejąć kontrolę i wypracować większą przewagę, ale Anwil za każdym razem potrafił odpowiedzieć. – Myślę, że kluczowa była energia. Nie zagraliśmy szczególnie dobrze. Mieliśmy okazje, żeby powiększyć przewagę i trochę odskoczyć, ale trzeba oddać Anwilowi, że rywale również potrafili podejmować dobre decyzje w ważnych momentach – ocenił Garrison.
Ostatecznie to gospodarze zachowali minimalną przewagę i wygrali 78:77, dzięki czemu Zastal może cieszyć się z kolejnych punktów w ligowej tabeli. Więcej o meczu z Anwilem możecie przeczytać tutaj: Zastal wygrał z Anwilem po nerwowej końcówce! Emocje w CRS do ostatnich sekund.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
