Zastal Zielona Góra wygrał z Coretec Oostende 80:77, ale końcówka spotkania pozostawiła spory niedosyt. Zielonogórzanie roztrwonili wysoką przewagę, a trener Arkadiusz Miłoszewski po meczu nie ukrywał, że oczekuje większej odpowiedzialności od swoich zawodników. Szkoleniowiec jasno zaznaczył, że drużyna nie może opierać się wyłącznie na Andym Mazurczaku i Conley’u Garrisonie. W jego ocenie każdy gracz musi pokazać, że zasługuje na swoją rolę.
Dlaczego Zastal nie potrafił utrzymać kontroli nad spotkaniem? Trener Miłoszewski nie wskazał jednej przyczyny. Zwrócił jednak uwagę na postawę zawodników, którzy dostają szansę na parkiecie, ale nie zawsze wykorzystują ją tak, jak oczekuje tego sztab szkoleniowy. – Chciałbym to wiedzieć. Nie mówię, że to było rozprężenie, natomiast niektórzy zawodnicy, kiedy grają mało, chcą pokazać trenerowi, że się myli i powinni dostawać więcej minut. Jeśli ktoś ma w zespole inną pozycję, niż by chciał, musi udowodnić, że może pokazać więcej. Niektórzy jednak tego nie robią, a powinni – powiedział szkoleniowiec Zastalowców.
Miłoszewski podkreślił, że chciałby korzystać z szerokiej rotacji i dawać każdemu zawodnikowi poczucie, że jest ważną częścią zespołu. Nie zamierza rezygnować z tego pomysłu, ale mecze takie jak ten z Oostende pomagają mu ocenić, na kim może polegać w trudnych momentach. – Chcę grać wszystkimi i chcę, żeby każdy był częścią tego zespołu. Chciałbym, żebyśmy grali dziesięcioma zawodnikami, po średnio dwadzieścia minut każdy. Wygrywamy mecze i jest super. Tak chcemy grać. Natomiast takie spotkania pokazują mi też, na kogo mogę liczyć, a na kogo nie – zaznaczył trener.

Mazurczak i Garrison nie mogą robić wszystkiego
Najmocniejsze słowa trenera dotyczyły odpowiedzialności za wynik. Kiedy Oostende zaczęło odrabiać straty, Zastal nie potrafił odpowiednio zareagować. Zdaniem trenera Miłoszewskiego zawodnicy przebywający wówczas na parkiecie muszą brać odpowiedzialność za to, co dzieje się na boisku, zamiast czekać, aż sprawy w swoje ręce wezmą liderzy. – Jeżeli każdy weźmie na siebie odpowiedzialność, po kawałku, po trochu, to to uniesiemy. Jeżeli wszyscy będą patrzyli, co zrobi Conley Garrison z Andym Mazurczakiem, będziemy mieć problem. Oni nie są aż tacy, żeby dźwigać cały zespół na swoich barkach. Potrzebujemy dziesięciu, a dobrze by było, żebyśmy mieli dwunastu ludzi, którzy to udźwigną – podkreślił Miłoszewski.
Galewski dostanie kolejne szanse
Jednym z zawodników, którzy otrzymali szansę gry przeciwko Oostende, był Jakub Galewski. Młody koszykarz dostał szansę już na początku spotkania i spędził na parkiecie prawie 12 minut. Trener Miłoszewski ocenił jego występ umiarkowanie pozytywnie, zwracając uwagę, że w niektórych sytuacjach mógł podejmować lepsze decyzje. Nie zamierza jednak rozliczać go tak samo jak zawodników z większym doświadczeniem w ekstraklasie. – Jestem zadowolony połowicznie, bo mógł lepiej rozwiązać jedną z sytuacji, natomiast nie zrobił głupot. Nie mam do niego dużych pretensji, bo to jego debiut w ekstraklasie. Ma prawo do niecelnych rzutów i błędów, chociaż chciałbym, żeby było ich jak najmniej – przyznał trener.
Szkoleniowiec docenił zmianę Galewskiego i podkreślił, że drużyna potrzebuje jego obecności na parkiecie. Co istotne, młody zawodnik ma otrzymywać szanse nie tylko w europejskich pucharach, ale również w Pge Basket Lidze. – Dał dobrą zmianę. Potrzebujemy go i potrzebujemy, żeby grał więcej minut, nie tylko w FIBA Europe Cup, ale też w ekstraklasie. Będzie dostawał te szanse, bo chcemy oczywiście wygrywać mecze, ale musimy też rotować – zapowiedział Miłoszewski.
Trener wyjaśnił, że rozważał wpuszczenie Galewskiego na parkiet już podczas wcześniejszego spotkania z Anwilem Włocławek. Tamten mecz układał się jednak tak, że trudno było znaleźć odpowiedni moment. Przeciwko Oostende od początku widział możliwość, by młody zawodnik pomógł drużynie.

Arkadiusz Miłoszewski: „Dalej będę czekał”
Miłoszewski nie zamierza rezygnować z szerokiej rotacji, ale cierpliwość szkoleniowca ma swoje granice. Trener zaznaczył, że nadal będzie dawał zawodnikom szanse, jednocześnie oczekując, że w końcu zaczną wykorzystywać je na boisku. – Czekam, czekam, czekam. Za chwilę będziemy mieć połowę sezonu i dalej będę czekał. Nie chcę nikogo straszyć, bo nadal będę dawał szansę każdemu, ale wszyscy, którzy są na boisku, muszą wziąć odpowiedzialność – powiedział.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
