Zastal Zielona Góra pokonał Coretec Oostende 80:77 w czwartej kolejce fazy grupowej FIBA Europe Cup. Zielonogórzanie przez większą część spotkania kontrolowali wydarzenia na parkiecie, ale w końcówce pozwolili rywalom wrócić do gry. Trener Arkadiusz Miłoszewski cieszył się ze zwycięstwa, jednak nie ukrywał złości z powodu roztrwonionej przewagi. Jak podkreślił, Zastal mógł wypracować znacznie lepszą zaliczkę przed rewanżem w Belgii.
Po emocjonującym zwycięstwie nad Anwilem Włocławek Zastal musiał szybko przestawić się na kolejne spotkanie w europejskich rozgrywkach. Arkadiusz Miłoszewski obawiał się, czy jego zespół będzie w stanie ponownie wejść na odpowiedni poziom mentalny. Początek meczu nie rozwiał wszystkich wątpliwości, ale z czasem Zielonogórzanie zaczęli grać skuteczniej. – Bałem się energii po takim emocjonalnym meczu jak z Anwilem Włocławek. Bałem się, czy będziemy mieli taką energię mentalną, żeby wejść w ten mecz i po prostu go wygrać. Myślę, że na początku tej mentalności trochę nam brakowało. Natomiast trafiliśmy otwarte rzuty, dobrze pobroniliśmy i poszło – przyznał szkoleniowiec Zastalu.

Dobra gra przez trzy kwarty, a potem problemy
Zastal przez długi czas prezentował się lepiej od belgijskiego zespołu. Trener Oostende Denis Wucherer po spotkaniu przyznał, że jego drużyna przez trzy kwarty nie potrafiła znaleźć sposobu na zatrzymanie Zielonogórzan. – Uważam, że przez trzy kwarty byli lepszym zespołem. Nie potrafiliśmy znaleźć sposobu, żeby zatrzymać ich w obronie. Bardzo dobrze dzielili się piłką i grali zorganizowaną koszykówkę zespołową – ocenił Wucherer.
Trener Coretec Oostende zwrócił również uwagę na straty swojej drużyny, które utrudniały jej utrzymanie kontaktu z rywalami. W czwartej kwarcie Belgowie poprawili jednak defensywę, zagrali bardziej fizycznie i lepiej rozgrywali swoje akcje. Dzięki temu w końcówce dostali szansę, by odwrócić losy spotkania. – Podobała mi się nasza czwarta kwarta. W końcu znaleźliśmy sposób na lepszą obronę, zagraliśmy twardziej i lepiej poruszaliśmy piłką w ataku. To dało nam szansę, żeby nawet wygrać. W ostatnich dwóch, trzech minutach mieliśmy kilka otwartych rzutów, których nie trafiliśmy – powiedział szkoleniowiec Oostende.
Właśnie ten fragment meczu najbardziej zirytował Miłoszewskiego. Trener Zastalu nie miał pretensji o samo zwycięstwo, lecz o sposób, w jaki jego drużyna pozwoliła rywalom wrócić do gry. Szczególnie końcówka trzeciej kwarty i początek czwartej nie powinny, jego zdaniem, wyglądać w ten sposób. – Nie możemy sobie na to pozwolić. Powtarzam każdemu zawodnikowi, że każde posiadanie, zarówno w obronie, jak i w ataku, jest bardzo ważne. Nawet kiedy prowadzisz dwudziestoma punktami, musisz być jeszcze bardziej skoncentrowany. Trzeba pokazać charakter, nie pozwolić rywalowi zebrać piłki, zdobyć punktów spod kosza czy wymusić faul – podkreślił Miłoszewski.
Szkoleniowiec przyznał, że w pewnym momencie jego zespół zachowywał się bezradnie. Musiał ponownie wprowadzić na parkiet zawodników pierwszej piątki, którzy wcześniej odpoczywali, ale nie mieli już takiego rytmu gry. W efekcie przewaga Zastalu stopniała, a końcówka zrobiła się nerwowa.

„Mogliśmy spokojnie wygrać piętnastoma punktami”
Zwycięstwo 80:77 oznacza, że Zastal wypracował przed rewanżem w Belgii zaledwie trzy punkty przewagi. W rozgrywkach grupowych FIBA Europe Cup wynik dwumeczu może mieć znaczenie przy ustalaniu kolejności zespołów z taką samą liczbą zwycięstw, dlatego różnica punktów zdobytych i straconych w bezpośrednich spotkaniach może okazać się istotna.
Miłoszewski nie ukrywał, że jego drużyna mogła zrobić znacznie więcej. Zamiast kontrolować przebieg spotkania do końca i powiększyć przewagę, pozwoliła Oostende uwierzyć w możliwość zwycięstwa. – Myślę, że spokojnie mogliśmy wygrać piętnastoma punktami i nikomu by się krzywda nie stała. Te małe punkty są bardzo ważne w ostatecznym rozrachunku, bo będziemy mieć rewanż w Belgii i tam na pewno nie będzie nam tak łatwo jak dzisiaj. Mogliśmy mieć większą przewagę i kontrolować mecz, a także bezpośredni pojedynek z Oostende – podkreślił trener.
Szkoleniowiec zaznaczył, że jego zespół oczywiście pojedzie do Belgii walczyć o zwycięstwo, ale trzy punkty zaliczki nie są wynikiem, z którego może być w pełni zadowolony. – Jestem zły, bo mogliśmy mieć tej zaliczki więcej – podsumował.

Brkić docenił zespołową pracę
Po stronie Zastalu głos zabrał również Veljko Brkić. Serb przyznał, że drużyna dobrze przygotowała się do spotkania i rozpoczęła je zgodnie z założeniami. Problem pojawił się w momentach przestoju, kiedy gospodarze pozwolili rywalom odrobić część strat. – Zaczęliśmy naprawdę dobrze. Dobrze przygotowaliśmy się do tego meczu, ale znowu mieliśmy momenty, w których przez kilka minut graliśmy bardzo źle. Pozwoliliśmy im wrócić do gry i utrudniliśmy sobie zadanie – powiedział Brkić.
Ostatecznie Zastal utrzymał jednak prowadzenie i dopisał do swojego dorobku kolejne zwycięstwo w europejskich rozgrywkach. Brkić podkreślił, że w końcówce liczyła się przede wszystkim determinacja. – Na końcu chodziło o to, kto bardziej chce wygrać. Dziękuję kolegom z drużyny, że udało nam się zwyciężyć – dodał.
Zadowolenia z końcowego wyniku nie krył także Simon Buysse z Oostende. Belgijski zawodnik zwrócił uwagę, że jego zespół odrobił część strat i dzięki temu zachował szansę na odrobienie różnicy w rewanżu.
Relację z tego spotkania możecie przeczytać w artykule: Oostende postraszyło w końcówce, ale obronił zwycięstwo.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
