Zastal Zielona Góra w efektownym stylu zakończył wyjazd do Słupska. W meczu 10. kolejki rundy zasadniczej ORLEN Basket Ligi zielonogórzanie rozbili Energę Czarnych 95:63, kontrolując spotkanie niemal od pierwszej do ostatniej minuty. Choć końcowy wynik robi wrażenie, zarówno zawodnicy, jak i trener Miłoszewski podkreślali po meczu coś więcej niż same liczby.
Już po pierwszej kwarcie było widać, że Zastal przyjechał do Hali Gryfia z jasnym planem. Każda kolejna odsłona tylko go potwierdzała – szczególnie trzecia, wygrana aż 28:14, która praktycznie odebrała gospodarzom nadzieję na powrót do gry. Zielonogórzanie prowadzili łącznie przez niemal 35 minut, a ich najwyższa przewaga sięgnęła 34 punktów.
Jednym z kluczowych elementów tej wygranej była konsekwencja, o której po meczu mówił Marcin Woroniecki. Rzucający obrońca Zastalu zwrócił uwagę na różnicę między spotkaniem w Słupsku a wcześniejszymi występami zespołu:
– Wydaje mi się, że największą różnicą było to, że przez 40 minut graliśmy bardzo solidnie. W poprzednich spotkaniach też bywało dobrze przez 30/35 minut, ale potem przychodził negatywny run, który podcinał nam skrzydła. W Słupsku byliśmy solidni przez całe 40 minut i dlatego ta przewaga nie spadała, nawet w trzeciej kwarcie. Potem dokładaliśmy już punkt po punkcie, kontrolując mecz – tłumaczył Woroniecki.
Z perspektywy parkietu wygrana miała również duże znaczenie mentalne. O tym mówił Conley Garrison, który podkreślał zarówno klasę rywala, jak i trudność wygrywania na wyjazdach:
– To był świetny mecz, w którym mogliśmy uczestniczyć. Słupsk to dobry zespół i bardzo trudny teren – kibice są głośni i tworzą świetną atmosferę. Wyjazdowe zwycięstwa nigdy nie są łatwe, więc wygrana różnicą 30 punktów nie była czymś, czego można się po prostu spodziewać. To, że zagraliśmy tak jako zespół i pokazaliśmy, na co nas stać, bardzo podniosło naszą pewność siebie – przyznał Amerykanin.
Na parkiecie wyróżniał się Jakub Szumert, autor 19 punktów, który potwierdził dobrą dyspozycję po powrocie z reprezentacji. Tuż za nim znaleźli się Andrzej Mazurczak (18 punktów) oraz Jayvon Maughmer (15 punktów), a ofensywa Zastalu funkcjonowała płynnie przez całe spotkanie.
Mimo wyraźnego zwycięstwa, trener Arkadiusz Miłoszewski studził nastroje. Na konferencji jasno zaznaczył, że w jego filozofii nie ma miejsca na samozadowolenie:
– Nie jestem zadowolony. Oczywiście mogę pochwalić zawodników, bo zagrali super mecz, i to zrobię, ale są pewne sytuacje, z których nie jestem zadowolony i już je sobie pokazaliśmy na wideo. W moim zawodzie nie ma chwili oddechu – jest kolejny mecz i kolejne wyzwanie – podkreślił szkoleniowiec Zastalu.
Wysokie zwycięstwo w Słupsku może być dla zielonogórzan ważnym momentem sezonu – nie tylko ze względu na tabelę, ale przede wszystkim na sposób, w jaki zostało osiągnięte. Solidność przez pełne 40 minut, kontrola tempa i zespołowa gra to sygnał, że Zastal zaczyna coraz wyraźniej pokazywać swój potencjał. Teraz kluczowe będzie potwierdzenie tego w kolejnych spotkaniach.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
