Conley Garrison bardzo szybko stał się jedną z kluczowych postaci Zastalu Zielona Góra. Lider punktowy zespołu, zawodnik, na którego regularnie spoglądają kibice, ale też koszykarz, który – jak sam przyznaje – świetnie odnalazł się poza parkietem. Przerwa na mecze reprezentacyjne była dla niego okazją, by na chwilę zwolnić tempo i jeszcze lepiej poznać miasto.
Amerykanin nie ukrywa, że Zielona Góra zrobiła na nim bardzo dobre wrażenie. Razem z żoną zdecydowali się spędzić przerwę na miejscu, zamiast wyjeżdżać. Był to czas na spokojne odkrywanie miasta – restauracji, centrum, świątecznej atmosfery.
– Uwielbiam Zieloną Górę. Zarówno ja, jak i moja żona naprawdę dobrze się tu czujemy – przyznaje Garrison. – Zostaliśmy tu podczas przerwy. Chodziliśmy po mieście, odwiedziliśmy kilka restauracji, zobaczyliśmy miejsca, których wcześniej nie mieliśmy okazji poznać. Spacerowaliśmy po centrum, widzieliśmy świąteczne iluminacje, choinkę, lodowisko. To było bardzo fajne doświadczenie.
Dla Garrissona istotny jest nie tylko sam klub, ale również otoczenie, w którym funkcjonuje na co dzień. Zielona Góra – jak podkreśla – idealnie wpisuje się w jego potrzeby. – Nie przepadamy za wielkimi miastami. Zielona Góra nie jest ogromna i właśnie to nam się podoba. Jest tu spokojnie, a jednocześnie wszystko jest blisko. To miasto ma w sobie coś wspólnotowego – czuć, że to dobre miejsce do życia – dodaje.
Zapytany o język polski, koszykarz z uśmiechem przyznaje, że nauka nie idzie mu zbyt szybko. Ma jednak ku temu swoje powody. – Nie, nie nauczyłem się jeszcze polskiego – śmieje się Garrison. – W moich dwóch poprzednich miejscach mówiło się po niemiecku i po francusku, czyli w językach bardziej „światowych”. Polski jest trudniejszy i mniej uniwersalny. Uczę się pojedynczych słów, ale na szczęście bardzo wiele osób mówi tu po angielsku, co bardzo nam pomaga.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców

Congratulations to your Wife and You, Conley on the birth of your first child. Thank you for playing today. Good luck in the new role !