Hala CRS znów była miejscem, w którym zielonogórski „ekspres” nabrał pełnej prędkości. Zastal Zielona Góra pokonał Anwil Włocławek 91:82, odnosząc trzecie zwycięstwo z rzędu i potwierdzając, że drużyna znajduje się obecnie w najlepszym momencie sezonu. Po meczu zawodnicy i trener nie kryli satysfakcji, ale też jasno podkreślali: to dopiero początek drogi.
Już na starcie spotkania było widać, że zielonogórzanie są dobrze przygotowani mentalnie i fizycznie. Jak podkreślał Conley Garrison, kluczowe było to, że zespół od kilku tygodni konsekwentnie buduje swoją formę. – Czuję się bardzo dobrze. Wydaje mi się, że zaczynamy łapać rytm, o którym mówiliśmy jeszcze przed meczem z Ostrowem. Czuliśmy, że idziemy w dobrą stronę i trzy wygrane z rzędu tylko to potwierdzają. Ale wciąż mamy jeszcze sporo pracy do wykonania – zaznaczył rzucający obrońca Zastalu.
Jednym z symboli tej zmiany jest Chavaughn Lewis. Amerykanin rozegrał dopiero swój drugi mecz w zielonogórskich barwach, a już stał się liderem ofensywy i jednym z motorów napędowych drużyny. Garrison nie ukrywał, że obecność Lewisa na parkiecie daje całemu zespołowi ogromny komfort. – Mam takie poczucie, że za każdym razem, gdy Chavaughn rzuca, piłka wpadnie do kosza. On zdobywa punkty seriami, dziś miał ich ponad 30. Naprawdę świetnie mieć go w drużynie – mówił.
Lewis był jednak nie tylko egzekutorem. W decydujących momentach trzeciej kwarty to właśnie on uspokoił grę, gdy Anwil zbliżył się na jedno posiadanie. Sam zawodnik podkreślał, że zespół był przygotowany na taki scenariusz. – Wiedzieliśmy, że Anwil to bardzo dobry zespół i że w pewnym momencie zrobią swój run. W pierwszej połowie kontrolowaliśmy mecz, ale w trzeciej kwarcie straciliśmy energię w obronie i zbyt mocno się rozluźniliśmy. To była dla nas lekcja. Najważniejsze, że potrafiliśmy się podnieść i zamknąć spotkanie – tłumaczył Lewis.
Amerykanin nie ukrywał też, jak ważna jest dla niego atmosfera w Zielonej Górze. – Uwielbiam grać z tym zespołem. Chłopaki dają mi energię, stawiają mnie w dobrych pozycjach, a trener tworzy sytuacje, które możemy realizować na parkiecie. Gra przed takimi kibicami to coś niesamowitego – ta energia naprawdę przekłada się na grę – podkreślał.
W podobnym tonie wypowiadał się Andy Mazurczak, który po meczu w pierwszej kolejności zwrócił się właśnie do kibiców. – Chcę bardzo podziękować wszystkim, którzy przyszli dziś do hali. To wsparcie było niesamowite, bez kibiców ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Idziemy powoli do przodu, gramy coraz lepiej, ale zawsze najważniejszy jest następny mecz – zaznaczył kapitan Zastalu.
Mazurczak również docenił wpływ Lewisa na grę zespołu, zwracając uwagę nie tylko na jego zdobycz punktową. – To niesamowity strzelec, ale daje nam też bardzo dobrą energię w obronie. Ma świetne ręce, jest aktywny przy piłce, na zbiórkach, w liniach podań. Cieszę się, że jest z nami – mówił.
Trener Zastalu nie ukrywał natomiast, że kluczowym elementem wygranej była defensywa, choć sam mecz nie był wolny od momentów niepokoju. – Mówiłem w przerwie, że Anwil jest bardzo groźny w tranzycji i w rzutach za trzy. I dokładnie to się wydarzyło w trzeciej kwarcie. Było trochę nonszalancji, zbyt łatwych rzutów, brak powrotu do obrony. To na pewno będziemy analizować – przyznał szkoleniowiec.
Jednocześnie trener podkreślał, że drużyna potrafiła zareagować w kluczowym momencie. – Cieszy mnie to, że nie daliśmy się złamać. Utrzymaliśmy prowadzenie i wróciliśmy do swojego rytmu. Zatrzymaliśmy zespół, który zwykle rzuca ponad 90 punktów, na 82 – to też jest sztuka – dodał.
Szkoleniowiec zwrócił również uwagę na „cichych bohaterów” tego spotkania, szczególnie Conleya Garrisona. – To, co on zrobił dziś w obronie, zasługuje na ogromne uznanie. Lewis zdobył ponad 30 punktów, ale bez takiej pracy w defensywie byłoby nam bardzo ciężko – podsumował.
Zastal kończy ten mecz nie tylko z kolejną wygraną, ale też z jasnym sygnałem, że zespół zaczyna funkcjonować jako całość. Trzy zwycięstwa z rzędu, rosnąca pewność siebie i coraz lepsza organizacja gry sprawiają, że w Zielonej Górze znów można mówić o realnym optymizmie. A jak podkreślali sami zawodnicy – ten ekspres jeszcze się nie zatrzymuje.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
