W poniedziałkowy wieczór w hali CRS były emocje, momenty niepokoju i wreszcie wielka radość. Zastal Zielona Góra pokonał Anwil Włocławek 91:82, fundując swoim fanom doskonały przedświąteczny prezent. Choć w trzeciej kwarcie pojawiły się chwile zwątpienia, bohaterem spotkania został Chavaughn Lewis, który w kluczowych momentach wziął na siebie odpowiedzialność i poprowadził Zastal do zwycięstwa.
Mecz rozpoczął się w bardzo wyrównanym tempie. W pierwszej piątce Zastalu na parkiet wyszli Conley Garrison, Andrzej Mazurczak, Krzysztof Sulima, Jakub Szumert oraz Jayvon Maughmer. Anwil odpowiedział składem z Elvarem Fridrikssonem, Ericiem Lockettem, Isaiahem Muciusem, Dawidem Słupińskim i Michałem Michalakiem. Już od pierwszych minut było jasne, że łatwego spotkania nie będzie – prowadzenie w pierwszej kwarcie zmieniało się aż siedmiokrotnie. Kluczowa okazała się jednak końcówka tej części gry. Na nieco ponad minutę przed jej zakończeniem Lewis efektownym wsadem dał sygnał do ataku, chwilę później punkty dołożył Phil Fayne, a kolejna udana akcja Amerykanina pozwoliła Zastalowi zakończyć kwartę prowadzeniem 26:23.
Druga odsłona meczu miała podobny przebieg, choć stopniowo to zielonogórzanie zaczęli przejmować inicjatywę. Zastal odskakiwał nawet na cztery punkty, jednak Anwil długo nie pozwalał rywalom na zbudowanie bezpiecznej przewagi. Przełom nastąpił około 15. minuty spotkania. Gospodarze złapali rytm, przyspieszyli grę i zaczęli dominować po obu stronach parkietu. Po udanej akcji Patricka Cartiera przewaga urosła do dziesięciu punktów (43:33), a trybuny CRS coraz głośniej niosły swoją drużynę. Zastal w tej kwarcie pozwolił rywalom zdobyć zaledwie 16 punktów, a pierwszą połowę efektowną trójką zamknął Lewis. Do szatni zielonogórzanie schodzili prowadząc 53:39.
Po przerwie obraz meczu uległ jednak zmianie. Anwil wrócił na parkiet z nową energią, a impulsy do odrabiania strat dawali m.in. Fridriksson i A.J. Slaughter. Początkowo Zastal jeszcze skutecznie odpowiadał, lecz seria 9:0 w wykonaniu gości sprawiła, że przewaga stopniała do pięciu punktów. Na nieco ponad minutę przed końcem trzeciej kwarty Mucius trafił spod kosza i dołożył rzut wolny, doprowadzając do stanu 67:66. W hali zrobiło się nerwowo, a kibice próbowali pomóc drużynie głośnym dopingiem. Wtedy znów pojawił się Lewis. Amerykanin zdobył cztery punkty z rzędu, uspokoił grę i pozwolił Zastalowi zakończyć tę trudną kwartę prowadzeniem 70:66.
Czwarta odsłona była już zdecydowanie spokojniejsza, choć emocji wciąż nie brakowało. Zastal konsekwentnie kontrolował przebieg spotkania, a kibice mogli oglądać kolejne udane akcje Szumerta, Fayne’a i przede wszystkim Lewisa. Amerykanin rozegrał znakomite zawody – zdobył ponad 30 punktów, wymusił siedem przewinień rywali i zanotował trzy przechwyty. Z każdą kolejną akcją zielonogórzanie byli coraz bliżej upragnionego zwycięstwa. Ostatecznie Zastal Zielona Góra pokonał Anwil Włocławek 91:82, potwierdzając dobrą formę i dając kibicom powody do wielkiej radości tuż przed świętami.
Zastal Zielona Góra – Anwil Włocławek 91:82 (26:23, 27:16, 17:27, 21:16)
Zastal: Lewis 31, Garrison 15, Maughmer 13, Fayne 13, Mazurczak 6, Cartier 6, Szumert 5, Sulima 2, Matczak 0, Woroniecki 0.
Anwil: Slaughter 20, Michalak 13, Fridriksson 11, Pearson 10, Mucius 9, Lockett 8, Kołodziej 7, Borowski 2, Słupiński 2.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
