Powrót po kontuzji rzadko bywa prostą drogą. Częściej to proces, w którym każdy kolejny mecz jest testem – nie tylko dla ciała, ale i dla głowy. Filip Matczak ma tego pełną świadomość. Po kolejnym spotkaniu w barwach Zastalu Zielona Góra skrzydłowy otwarcie mówi o tym, gdzie aktualnie się znajduje i nad czym jeszcze musi pracować.
– Fizycznie czuję się coraz lepiej – przyznaje Matczak. – Wiadomo, jakiś dyskomfort jeszcze niestety występuje, ale trzeba próbować przez niego przebrnąć. Jak podkreśla, w porównaniu do poprzedniego meczu z Anwilem Włocławek postęp jest wyraźny. – Jest jeszcze lepiej. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym dniem tygodnia ta fizyka będzie coraz lepsza, a ból i dyskomfort po prostu odejdą w zapomnienie.
Wypowiedź zawodnika pokazuje, jak istotna w całym procesie jest systematyczna praca – zarówno indywidualna, jak i ta wykonywana wspólnie ze sztabem medycznym i trenerskim. – Ciężko nad tym pracuję i pracujemy ze sztabem – zaznacza Matczak.
Choć pełna swoboda w ataku jeszcze nie wróciła, zawodnik już teraz potrafi dać drużynie realną wartość po drugiej stronie parkietu. – Dzisiaj naprawdę poczułem, że mogę więcej fizycznie i w obronie czułem się naprawdę nieźle – mówi. I właśnie defensywa była w tym meczu jego najmocniejszym punktem. – Mam nadzieję, że te minuty po stronie defensywnej były naprawdę pozytywne.
Matczak nie ukrywa jednak, że w ofensywie wciąż brakuje pełnej pewności siebie. – W ataku jeszcze gdzieś brakuje tej pewności do swojego ciała, do swoich możliwości – przyznaje szczerze. Jednocześnie dodaje, że doskonale wie, na co go stać. – Wiem, jak potrafię grać w koszykówkę, więc na pewno tego będę szukał i chcę do tego dążyć.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
