Koszykarze Zastalu Zielona Góra przegrali na wyjeździe z Dzikami Warszawa 86:98 w ostatnim meczu pierwszej rundy ORLEN Basket Ligi. Choć zielonogórzanie przez cały mecz próbowali nawiązać walkę, to gospodarze niemal przez całe spotkanie kontrolowali przebieg gry. Mimo porażki Zastal kończy rundę zasadniczą na 8. miejscu w tabeli i zapewnia sobie awans do turnieju finałowego Pucharu Polski.
Początek niedzielnego spotkania należał do Zastalu. Zielonogórzanie rozpoczęli mecz bardzo agresywnie, a dwa szybkie trafienia Conley’a Garrisona pozwoliły im objąć prowadzenie 11:2 po niespełna czterech minutach gry. Na taki scenariusz szybko zareagował trener Dzików Marco Legovich, prosząc o przerwę na żądanie.
Po niej gospodarze zaczęli odrabiać straty, a do remisu 14:14 doprowadził Odinakachim Oguama skutecznym lay-upem. Od tego momentu to Dziki narzuciły swój rytm gry. Zastal trzymał się blisko – po celnych rzutach wolnych Chavaughna Lewisa strata stopniała do jednego punktu – jednak końcówka kwarty należała do Dontay’a Caruthersa. Po 10 minutach było 24:21 dla Warszawian.
Druga kwarta przez długi czas miała wyrównany przebieg. Zastal zdołał odrobić straty i po akcji Patricka Cartiera doprowadził do remisu 27:27. Wtedy jednak gospodarze zaczęli wykorzystywać swoją przewagę na tablicach oraz skuteczność z dystansu. Kolejne trafienia Tahlika Chaveza i Michała Aleksandrowicza dały Dzikom nawet 11 punktów przewagi, a choć Zielonogórzanie odpowiedzieli dobrą serią Garrisona i Marcina Woronieckiego, to końcówka pierwszej połowy znów należała do gospodarzy. Do szatni Dziki schodziły, prowadząc 53:44.
Po przerwie Zastal próbował wrócić do gry, jednak coraz większym problemem zaczęły być przewinienia. Po cztery faule mieli m.in. Phil Fayne, Jakub Szumert, Patrick Cartier i Krzysztof Sulima, co znacząco ograniczało agresję w defensywie. Dziki świetnie to wykorzystały, utrzymując bezpieczną przewagę. Zielonogórzanie kilkukrotnie zbliżali się na dystans 4/5 punktów, ale brak skuteczności, problemy na ofensywnej desce oraz zbyt duża liczba strat uniemożliwiały realny powrót do meczu. Po trzech kwartach było 75:65 dla gospodarzy.
W czwartej kwarcie Dziki Warszawa postawiły kropkę nad „i”. Gospodarze szybko powiększyli przewagę do 16 punktów i mieli pełną kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Dodatkowym ciosem dla Zastalu były piąte przewinienia Szumerta i Lewisa, którzy musieli przedwcześnie opuścić boisko. Zielonogórzanom nie można odmówić ambicji i walki do końca, jednak w niedzielny wieczór to Dziki były zespołem bardziej konsekwentnym i skutecznym. Mecz zakończył się wynikiem 98:86 dla gospodarzy.
Choć ostatni mecz pierwszej rundy ORLEN Basket Ligi zakończył się porażką, Zastal Zielona Góra może mówić o spełnieniu jednego z kluczowych celów. Zielonogórzanie zakończyli rundę zasadniczą na 8. miejscu i po czterech latach przerwy ponownie zagrają w Pucharze Polski.
Dziki Warszawa – Zastal Zielona Góra 98:86 (24:21, 29:23, 22:21, 23:21)
Dziki: Chavez 19, Kamiński 16, Soares 13, Vander Plas 12, Caruthers 11, Oguama 11, Horton 9, Frąckiewicz 4, Aleksandrowicz 3, Kempa 0.
Zastal: Lewis 26, Cartier 16, Garrison 12, Fayne 9, Mazurczak 5, Szumert 5, Woroniecki 5, Matczak 4, Maughmer 4, Sulima 0.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców

1 thought on “Dzikie derby dla Warszawy. Zastal przegrywa w stolicy, ale melduje się w Pucharze Polski”