Sobotni mecz Zastalu Zielona Góra nie zakończył się po myśli zielonogórzan. Walka, podobnie jak niespełna dwa tygodnie wcześniej, trwała do samego końca spotkania, ale tym razem lepszy okazał się Trefl Sopot. Po 40 minutach zaciętego pojedynku gospodarze wygrali 78:75.
Pojedynek w Sopocie rozpoczął się od celnej trójki kapitana Andrzeja Mazurczaka. Zastalowcy od razu postawili na mocną, agresywną grę i po dwóch minutach prowadzili 9:3. Choć gospodarze nie zamierzali odpuszczać, to zawodnicy trenera Arkadiusza Miłoszewskiego przez dłuższy czas kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Po rzutach wolnych Krzysztofa Sulimy zielonogórzanie wygrywali już 16:6. W końcówce pierwszej kwarty Trefl złapał jednak rytm w ataku i odrobił straty. Prowadzenie próbował jeszcze utrzymać Chavaughn Lewis, ale trafienie z dystansu Cowelsa III sprawiło, że po 10 minutach na tablicy wyników widniał remis 22:22.
Druga kwarta długo toczyła się punkt za punkt. Obie drużyny wymieniały się prowadzeniem, a gra była niezwykle fizyczna. Przełom nastąpił w końcówce pierwszej połowy, kiedy Mantas Kacinas wziął na siebie odpowiedzialność w ataku Trefla. Gospodarze odskoczyli na kilka punktów, a Zastal – mimo starań w obronie – nie był w stanie odpowiedzieć skutecznością. Do szatni zielonogórzanie schodzili, przegrywając 37:44.
Po przerwie Trefl kontynuował dobrą grę. Gospodarze szybko podnieśli intensywność w obronie, co przełożyło się na straty Zastalu i łatwe punkty w kontrach. Sopocianie momentami budowali nawet kilkunastopunktową przewagę, jednak zielonogórzanie nie zamierzali składać broni. Impuls do odrabiania strat dał Lewis, a wsparcie pod koszem dorzucali Cartier i Maughmer. Przed ostatnią kwartą Trefl prowadził 63:59, a losy spotkania pozostawały otwarte.
Czwarta odsłona była prawdziwą wojną nerwów. Zastal kilkukrotnie doprowadzał do remisu, a po punktach Patricka Cartiera wyszedł nawet na dwupunktowe prowadzenie. Gospodarze odpowiedzieli jednak celnymi rzutami z dystansu Kacinasa i Addae-Wusu, odzyskując inicjatywę. W końcówce zielonogórzanie mieli swoje szanse – po trójce Garrisona na 14 sekund przed końcem strata stopniała do dwóch punktów – jednak w decydujących momentach skuteczniejszy okazał się Trefl. Ostatecznie to sopocianie dowieźli zwycięstwo do końcowej syreny, wygrywając 78:75.
Zastal po raz kolejny pokazał charakter i walkę do ostatnich sekund, ale podobnie jak w pierwszym meczu obu drużyn w Zielonej Górze, o końcowym wyniku zadecydowały detale. Teraz przed zielonogórzanami kolejne ligowe wyzwania i szansa na szybkie odbudowanie punktowego dorobku.
Energa Trefl Sopot – Zastal Zielona Góra 78:75 (22:22, 22:15, 15:26, 19:12)
Trefl: Kacinas 18, Schenk 18, Addae-Wusu 14, Zapała 9, Cowels III 8, Suurorg 4, Witliński 4, Nowicki 3.
Zastal: Lewis 15, Cartier 14, Mazurczak 10, Garrison 9, Maughmer 8, Szumert 6, Woroniecki 4, Matczak 3, Fayne 2, Konate 2, Sulima 2.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
