ORLEN Zastal Zielona Góra udanie zrewanżował się AMW Arce Gdynia za porażkę z pierwszej rundy. Zielonogórzanie, mimo osłabień kadrowych, wygrali na wyjeździe 82:71, a jedną z kluczowych postaci spotkania był Jakub Szumert, który po meczu nie ukrywał, że początek nie należał do udanych.
– Wyszliśmy bardzo ospale w ten mecz. Nie mogliśmy wyegzekwować swoich rzeczy, czasami wypadała nam piłka z rąk – przyznał Szumert. – Cieszymy się, że obudziliśmy się po połowie. Tak jak trener mówił – musieliśmy się obudzić. Dobrą obroną i szybkimi akcjami wyciągnęliśmy ten mecz i skończyło się jedenastoma punktami przewagi.
Dla młodego skrzydłowego był to także wyjątkowy mecz ze względu na rywala. Szumert przez dwa sezony reprezentował barwy Arki, a powrót do Gdyni miał dla niego szczególny wymiar. – To na pewno dodatkowa motywacja. Wraca się do miejsca, gdzie dla mnie zaczęła się przygoda z Ekstraklasą – mówił. – Mam tu dużo znajomych, nie tylko w klubie, ale i poza nim. Czuję się tu dobrze, cieszę się, że mogłem wrócić.
Po końcowej syrenie Szumert został przywołany przez gdyńskich kibiców, co również zapadło mu w pamięć. – Bardzo dziękuję. Bardzo lubiłem tę grupę kibiców. Przybiliśmy piątki – wiadomo, że dziś nie kibicowali mi za bardzo, ale było bardzo miło – dodał z uśmiechem.
Zapytany o koszykarskie inspiracje, zawodnik Zastalu wskazał zarówno na gwiazdy europejskich parkietów, jak i swojego idola z dzieciństwa. – Vezenkov na pewno, jeśli chodzi o Euroligę. Staram się brać coś pożytecznego od różnych zawodników. A moim idolem od dziecka był i dalej jest Giannis Antetokounmpo – podkreślił.
