Porażka 86:91 w Dąbrowie Górniczej była dla Zastalu bolesna nie tylko ze względu na wynik, ale również na okoliczności. Osłabiony kadrowo zespół z Zielonej Góry przez długie fragmenty pozostawał w grze, jednak, jak podkreślali po spotkaniu zawodnicy i trenerzy, w kluczowym momencie zabrakło świeżości, rotacji i skuteczności.
Marcin Woroniecki: „Byliśmy jedno czy dwa posiadania od powrotu”
Jako pierwszy głos zabrał Marcin Woroniecki, który w czwartkowym spotkaniu zdobył 5 punktów i dołożył 3 zbiórki. – Gratulacje dla zespołu z Dąbrowy Górniczej za zwycięstwo. Graliśmy osłabieni, bez Andrzeja i bez Filipa. Dąbrowa gra coraz lepiej – mówił zawodnik Zastalu.
Woroniecki zwrócił uwagę na większą odpowiedzialność spoczywającą na obwodzie. Przy braku klasycznych rozgrywających ciężar prowadzenia gry spoczywał głównie na Conley’u Garrisonie i Jay’u Maughmerze. – Conley i Jay świetnie spisali się jako ball handlerzy i starali się nadrabiać to, że mieliśmy mniejszą liczbę zawodników na tej pozycji. Nie trafiliśmy kilku otwartych rzutów – czy to za trzy, czy spod kosza. Kilka razy nie wróciliśmy na czas do obrony i pozwoliliśmy Dąbrowie się nakręcić pod koniec trzeciej i na początku czwartej kwarty.
Mimo wszystko Zastal był blisko odwrócenia losów spotkania. – Próbowaliśmy wrócić do meczu. Myślę, że byliśmy jedno czy dwa posiadania od tego, ale na dziś było to za mało – podsumował Zastalowiec.
Najwięcej punktów dla Zastalu zdobyli Jayvon Maughmer (22) oraz Chavaughn Lewis (21). Zielonogórzanie zanotowali 50 punktów w „pomalowanym”, jednak kluczowe momenty należały do gospodarzy.
Arkadiusz Miłoszewski: „Nie mam rotacji na obwodzie”
Trener Arkadiusz Miłoszewski powtórzył, że mecz nie należał do wybitnych z obydwu stron, ale jego zdaniem decydująca była druga połowa. – W drugiej połowie Dąbrowa przełamała nas wolą walki i próbą wchodzenia pod kosz. Nawet nie wiem dokładnie, ile było rzutów osobistych, ale było ich bardzo dużo i to była nasza bolączka.
Gospodarze wykonywali aż 41 rzutów wolnych – liczba, która wyraźnie wpłynęła na obraz meczu.
Szkoleniowiec Zastalu nie ukrywał problemów kadrowych. – Spojrzałem na ławkę i zastanawiałem się, kogo będę rotował na pozycjach obwodowych. Dwóch rozgrywających jest kontuzjowanych. Conley Garrison stanął na wysokości zadania, ale to już trzeci mecz, w którym ciągnie grę na swoich plecach.
Trener zwrócił uwagę na moment przełamania między trzecią a czwartą kwartą. – Straciliśmy bardzo, bardzo dużo sił. Było widać kryzys fizyczny i mentalny. Przy dużym nacisku Dąbrowy w obronie traciliśmy energię, a później pojawiały się proste błędy i brak skuteczności z otwartych pozycji.
To właśnie ten fragment spotkania okazał się kluczowy dla końcowego wyniku.

Gospodarze: „Każde zwycięstwo trzeba docenić”
Po stronie MKS głos zabrał Ronald Curry Jr. – To był mocno fizyczny mecz. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy zagraliśmy bardzo dobrze, ale cieszę się, że potrafiliśmy walczyć i wygrać, bo w tej lidze zwycięstwa nie przychodzą łatwo. Każde trzeba docenić – powiedział zawodnik gospodarzy.
Trener Artur Gronek podkreślił, że jego zespół realizował założenia taktyczne, szczególnie w atakowaniu „pomalowanego”. – Weszliśmy w mecz bardzo dobrze, może nawet za bardzo uwierzyliśmy, że wszystko będzie się układać. Zespół z Zielonej Góry pokazał, że w tej lidze trzeba walczyć czterdzieści minut. Cieszy wygrana, bo każde zwycięstwo buduje wiarę w to, że idziemy w dobrym kierunku.
Co dalej dla Zastalu?
Dla zespołu z Zielonej Góry kluczowe będzie teraz odzyskanie pełnej rotacji i zdrowia podstawowych zawodników. Jak podkreślił trener Miłoszewski, zespół musi się „pozbierać zdrowotnie”, by wrócić do optymalnej dyspozycji.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
