Cóż to był za emocjonujący ćwierćfinał Pucharu Polski 2026! ORLEN Zastal Zielona Góra pokonał lidera ligi Kinga Szczecin 94:88 i zameldował się w półfinale turnieju w Arenie Sosnowiec. Zielonogórzanie przystąpili do tego spotkania w osłabionym składzie, a w trakcie meczu – po upadku w walce o piłkę – urazu doznał Sagaba Konate.
Nie da się ukryć – początek należał do Kinga. Szczecinianie weszli w mecz szybciej i agresywniej. Po kilku udanych akcjach prowadzili 7:2. Zastal przejął inicjatywę mniej więcej w połowie pierwszej kwarty. Impuls dał Patrick Cartier, który trójką wyprowadził Zielonogórzan na prowadzenie 9:7. Rywal nie odpuszczał, kilkukrotnie mieliśmy remis, a na minutę przed końcem pierwszej części to King prowadził 17:16. Ostatnie słowo należało jednak do Marcina Woronieckiego. Reprezentant Zastalu w konkursie rzutów za trzy trafił zza łuku i po 10 minutach było 19:17 dla Zielonogórzan.
Druga kwarta to ciąg dalszy wymiany ciosów. Prowadzenie zmieniało się niemal akcja za akcją. Warto odnotować trójkę Krzysztofa Sulimy, która dała remis 30:30. King opierał swoją grę m.in. na Nemanji Popoviciu i Anthonym Roberts, po stronie Zastalu odpowiadali Andy Mazurczak i Chavaughn Lewis. Nie było większych serii, nie było wyraźnej przewagi – mecz zaczynał się jakby od nowa co kilka minut. Do przerwy minimalnie lepszy był Zastal – 41:40.
Po zmianie stron rozkręcił się Cartier, który szybko trafił z dystansu i było 44:40. Kolejne akcje pozwoliły odskoczyć nawet na osiem punktów. Zastal mógł złapać oddech, ale King konsekwentnie wracał do gry. Szczecinianie systematycznie odrabiali straty, aż doprowadzili do prowadzenia 58:57. W odpowiedzi Jay Maughmer i Mazurczak uspokoili sytuację, ale po trzech kwartach to zespół trenera Macieja Majcherka był minimalnie z przodu – 68:66.
Czwarta kwarta była prawdziwym testem charakteru. Osłabiony Zastal – bez Filipa Matczaka i Jakuba Szumerta, a dodatkowo po urazie Konate – musiał radzić sobie w skróconej rotacji i przy narastających problemach z faulami. King odskoczył na kilka punktów, jednak Zielonogórzanie nie wypuścili meczu z rąk. Na parkiecie pojawił się Miłosz Majewski i dał zespołowi energię – trafił za trzy, wymusił faul, zanotował ważną zbiórkę. To był moment przypływu energii. Chwilę później Maughmer trójką doprowadził do remisu 78:78, a kolejnym trafieniem zza łuku wyprowadził Zastal na prowadzenie.
Od tego momentu Zielonogórzanie grali dojrzale i konsekwentnie. Nie oddali już odzyskanej przewagi. Końcówka należała do nich – spokojne decyzje, kontrola tempa i skuteczność z linii rzutów wolnych przypieczętowały zwycięstwo. ORLEN Zastal Zielona Góra pokonał Kinga Szczecin 94:88. Lider ligi żegna się z turniejem, a Zastalowcy grają dalej.
King Szczecin – ORLEN Zastal Zielona Góra 88:94 (17:19, 23:22, 28:25, 20:28)
King: Freidel 17, Popović 16, Roberts 13, Gielo 12, Roach 9, Kostrzewski 9, Żołnierewicz 6, Novak 3, Egner 2, Dandridge 1.
Zastal: Lewis 25, Cartier 20, Mazurczak 16, Maughmer 16, Konate 6, Majewski 5, Sulima 3, Woroniecki 3, Garrison 0, Fayne 0.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców

1 thought on “Szczecinianie pakują walizki, Zastalowcy meldują się w półfinale”