Choć przygotowania do sezonu 2026/2027 ruszą już za kilka tygodni, kilku zawodników, którzy w poprzednich rozgrywkach reprezentowali ORLEN Zastal Zielona Góra, nadal pozostaje bez nowego pracodawcy. Część z nich ma za sobą bardzo udane rozgrywki, inni z kolei z różnych powodów nie zdołali pokazać pełni swoich możliwości. Sprawdzamy, jaka jest ich obecna sytuacja.
Marcin Woroniecki czeka na kolejną szansę
Spośród polskich zawodników najciekawiej wygląda sytuacja Marcina Woronieckiego. W ostatnich tygodniach pojawiały się informacje o jego możliwych przenosinach do ŁKS-u Łódź, jednak do podpisania kontraktu ostatecznie nie doszło.
Nie oznacza to jednak, że skrzydłowy będzie zmuszony zejść poziom niżej. Słychać, że temat jego dalszej gry najwyższej lidze w Polsce pozostaje otwarty, a jeden z klubów PLK bardzo poważnie rozważa jego zatrudnienie.
W zakończonym sezonie Woroniecki rozegrał 35 spotkań w barwach Zastalu. Średnio zdobywał 4,2 punktu, dokładał 1,1 zbiórki i 0,5 asysty, spędzając na parkiecie niespełna 12 minut na mecz. Trafiał również ponad 53 procent rzutów za dwa punkty.

Phil Fayne nadal wolnym zawodnikiem
Najwięcej meczów spośród całej piątki rozegrał Phil Fayne. Amerykański podkoszowy był obecny w zespole praktycznie przez cały sezon i wystąpił w 43 spotkaniach PLK.
Średnio notował 6,6 punktu oraz 3,7 zbiórki, a jego skuteczność rzutów za dwa wyniosła aż 57 procent. Fayne był jednym z zawodników odpowiadających za rotację pod koszem i często dostarczał drużynie energii po wejściu z ławki.
Na razie jednak jego nazwisko nie pojawiło się przy żadnym oficjalnym transferze.

Kontuzja pokrzyżowała plany Sagaby Konate
Najkrócej w Zielonej Górze oglądaliśmy Sagabę Konate. Reprezentant Mali dołączył do Zastalu na początku stycznia 2026 roku i zdążył rozegrać zaledwie pięć ligowych spotkań.
Jego pobyt w klubie brutalnie przerwała kontuzja nadgarstka, której doznał podczas ćwierćfinału Pucharu Polski. Uraz okazał się na tyle poważny, że konieczna była operacja. Przez kolejne miesiące Konate przechodził rehabilitację w Zielonej Górze, jednak nie wrócił już do gry.
W pięciu występach w ORLEN Basket Lidze notował średnio 3,6 punktu oraz 2,8 zbiórki.

Chavaughn Lewis był liderem Zastalu
Bez wątpienia największym nazwiskiem w tym gronie pozostaje Chavaughn Lewis. Amerykanin trafił do Zielonej Góry pod koniec listopada, mając za sobą bardzo udany okres w meksykańskim Astros de Jalisco.
Do Zastalu wszedł niemal z marszu i szybko stał się najważniejszą postacią ofensywy. W 31 spotkaniach sezonu zasadniczego zdobywał średnio 15,8 punktu – najwięcej spośród wszystkich zawodników zielonogórskiej drużyny. Do tego dokładał 3,2 zbiórki, 2,4 asysty i wskaźnik efektywności na poziomie 13,4 EVAL.
Mimo bardzo dobrego sezonu Lewis nadal pozostaje bez ogłoszonego klubu na rozgrywki 2026/2027.
Przy okazji przypominamy, że możecie obejrzeć wywiad z Chavaughnem Lewisem, klikając TUTAJ.

Dwight Wilson III również czeka na nowy klub
Ostatnim z wolnych jeszcze zawodników jest Dwight Wilson III. Do Zielonej Góry trafił dopiero w połowie marca, przenosząc się z ligi izraelskiej i wzmacniając rotację podkoszową przed decydującą częścią sezonu.
W 20 meczach ORLEN Basket Ligi zdobywał średnio 5,2 punktu i 2,2 zbiórki, spędzając na parkiecie nieco ponad osiem minut na spotkanie.
Tak samo jak pozostali zawodnicy z tego zestawienia, do dziś nie został oficjalnie zaprezentowany przez żaden klub.

Kto najszybciej wróci na parkiet?
Do rozpoczęcia nowego sezonu pozostało jeszcze trochę czasu, dlatego sytuacja każdego z tych koszykarzy może zmienić się w najbliższych tygodniach. Najbliżej podpisania kontraktu wydaje się obecnie Marcin Woroniecki.
Niewykluczone jednak, że również pozostali byli zawodnicy Zastalu już wkrótce znajdą nowych pracodawców i ponownie zobaczymy ich na europejskich parkietach, a być może nawet w polskich klubach.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców

2 przemyślenia na temat „Pięciu byłych zawodników Zastalu wciąż bez klubów”