Zastal Zielona Góra pokonał Legię Warszawa 104:87 i odpowiedział na ostatnie niepowodzenia w najlepszy możliwy sposób. Zielonogórzanie zagrali znakomitą pierwszą połowę, zbudowali ponad 30-punktową przewagę i nie pozostawili wątpliwości, kto tego wieczoru był lepszy. Arkadiusz Miłoszewski miał jednak zastrzeżenia do postawy swojej drużyny po przerwie. – Nadal jest nad czym pracować – podkreślał szkoleniowiec Zastalowców.
Zastal potrzebował takiego meczu. Po porażce z Enea Łaciate Astorią Bydgoszcz w inauguracji PGE Basket Ligi Zielonogórzanie wrócili do własnej hali na ligowe spotkanie z jasnym zadaniem. Dodatkową motywacją była przegrana z Legią w finale Superpucharu Polski. Tym razem gospodarze nie zamierzali pozostawiać Warszawianom zbyt wiele przestrzeni do walki o zwycięstwo.
Zastal pokazał, na co go stać
Początek spotkania i pierwsza połowa należały do Zielonogórzan. Zastal imponował skutecznością w ataku, ale równie istotna była postawa w obronie. To właśnie połączenie tych elementów pozwoliło gospodarzom zbudować ogromną przewagę i zejść na przerwę w znakomitych nastrojach.
Arkadiusz Miłoszewski nie ukrywał zadowolenia z reakcji zespołu po ostatnich występach. – Zacznę od gratulacji dla swojego zespołu, szczególnie za pierwszą połowę. Naprawdę pokazaliśmy świetną reakcję na nasze ostatnie mecze: porażkę w Bydgoszczy i myślę również słabszy występ w Szolnokach. Obawiałem się tego spotkania, bo Legia to naprawdę bardzo dobry zespół. Wiedzieliśmy, że po wysokiej porażce w Basketball Champions League będzie chciała odpowiedzieć. Uczulałem zawodników, że musimy być na to przygotowani – mówił szkoleniowiec Zastalu.
Zielonogórzanie byli przygotowani, a ich dyspozycja rzutowa w pierwszej połowie pozwoliła im przejąć kontrolę nad spotkaniem. Trener zwracał jednak uwagę, że ofensywny potencjał drużyny nie jest dla niego zaskoczeniem. – Cieszy dyspozycja rzutowa w pierwszej połowie, ale mamy bardzo utalentowany zespół, jeśli chodzi o atak. Nadal jednak boleję nad naszą obroną. To ona będzie kluczem do tego, żeby osiągnąć coś w tym sezonie i wygrywać mecze – zaznaczył Miłoszewski.
Ponad 30 punktów przewagi, ale trener nie odpuszcza
Choć wynik 104:87 wygląda imponująco, szkoleniowiec gospodarzy nie zamierzał przymykać oka na to, co wydarzyło się po przerwie. W drugiej połowie, szczególnie w czwartej kwarcie, Zastal nie prezentował już takiej intensywności w defensywie. Duża przewaga punktowa nie zmieniła oceny trenera. – W pierwszej połowie ta obrona naprawdę funkcjonowała. W drugiej zaczęło się, szczególnie w czwartej kwarcie, zupełnie bez obrony. Oczywiście nie sądzi się zwycięzców, ale ja będę sądził. Mieliśmy naprawdę dużo słabych punktów w defensywie. Nadal jest nad czym pracować – przyznał.
To istotna uwaga w kontekście początku sezonu. W Bydgoszczy Zastal stracił 105 punktów, a przeciwko Legii pozwolił rywalom zdobyć ich 87. Tym razem ofensywa zapewniła zwycięstwo, ale Miłoszewski nie zamierza opierać przyszłych wyników wyłącznie na skuteczności swoich zawodników.
Denis: Chcieliśmy odpowiedzieć po ostatnich meczach
Znaczenie zwycięstwa podkreślał również Gauthier Denis. Francuz zwrócił uwagę na chęć rewanżu za finał Superpucharu Polski. – To bardzo ważne zwycięstwo. Jesteśmy z niego zadowoleni, bo chcieliśmy zareagować po niezbyt udanym meczu wyjazdowym. Chcieliśmy pokazać się z innej strony. Zależało nam również na odpowiedzi po porażce w finale Superpucharu z Legią. Wiemy, że to bardzo dobry zespół, dlatego cieszymy się z tego występu – powiedział Denis.
Zielonogórzanie zrealizowali więc dwa cele: wrócili na zwycięską ścieżkę i pokonali rywala, który wcześniej odebrał im trofeum. W dodatku zrobili to przed własną publicznością, która licznie pojawiła się w hali.
Szkoleniowiec Miłoszewski również zwrócił uwagę na frekwencję i atmosferę. – Cieszy też duża frekwencja na hali. Jak zwykle najlepsza hala koszykówki w Polsce pokazała, na co ją stać. Chcemy to podtrzymać, żeby zaufanie kibiców do naszej gry było coraz większe i żeby hala była zapełniona tak jak dzisiaj – podkreślił trener.
Legia nie szukała wymówek
Po warszawskiej stronie oczywiście panowały zupełnie inne nastroje. Błażej Czapla pogratulował Zastalowi zwycięstwa i przyznał, że jego zespół nie zaprezentował się tak, jak powinien. – Przede wszystkim wielkie gratulacje dla zespołu z Zielonej Góry. Zagrali dzisiaj dobrą koszykówkę. Brawo również dla kibiców, bo jak zwykle stanęli na wysokości zadania. Jeśli chodzi o naszą grę, to jesteśmy daleko od poziomu, na którym powinniśmy być. W obronie dzisiaj nie istnieliśmy, w ataku brakowało nam konsekwencji. Trochę się w tym gubimy. Nie wyglądamy tak, jak chcielibyśmy wyglądać. Sezon jest jeszcze długi, będziemy nad tym pracować i wierzę, że z czasem uda nam się wejść na odpowiedni poziom – mówił zawodnik Legii.
Jeszcze ostrzej sytuację ocenił trener Warszawian Heiko Rannula. Szkoleniowiec nie próbował łagodzić obrazu gry swojego zespołu i wskazał problemy, które jego zdaniem wymagają natychmiastowej reakcji. – Gratulacje dla Zielonej Góry. Zastal rozegrał bardzo solidny, dojrzały mecz i dobrze dostosował swoją grę po naszym poprzednim spotkaniu. Z naszej strony nie ma wiele do powiedzenia. W tej chwili jesteśmy bardzo słabym zespołem koszykarskim. Nie gramy jako drużyna, brakuje nam twardości, a nasze nastawienie nie jest właściwe. Muszę to zmienić, bo w ten sposób nie możemy iść dalej. Problemy te były widoczne już w trzech ostatnich meczach – przyznał Rannula.
Trener Legii wskazał także na kłopoty w obronie, walkę o zbiórki i brak odpowiedniej reakcji zespołu w trudnych momentach. Znalazł jednak pozytyw w postawie młodych zawodników, którzy dostali więcej minut w drugiej połowie. – W defensywie mamy ogromne problemy, podobnie ze zbiórkami. Jako drużyna szybko się załamujemy i brakuje nam ducha walki. Chcę jednak pochwalić młodych zawodników, którzy grali głównie w drugiej połowie. Wykonali dobrą pracę, pokazali waleczność i zakończyli mecz z podniesionymi głowami – podsumował szkoleniowiec Legii.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
