Jedyny lutowy mecz ORLEN Zastalu Zielona Góra w hali CRS dostarczył kibicom dokładnie tego, czego oczekiwali – emocji, zwrotów akcji i wreszcie przekonującego zwycięstwa. Po momentach nerwowości zielonogórzanie pokonali Tauron GTK Gliwice 98:81, pokazując charakter i szeroką rotację.
Start spotkania nie mógł ułożyć się dla Zastalu lepiej. Serię punktową otworzył Chavaughn Lewis celnym wejściem pod kosz, a chwilę później swoje „trzy grosze” dołożyli Jay Maughmer i Jakub Szumert. Po niespełna trzech minutach gry tablica wskazywała 10:0, a goście z Gliwic wyglądali na kompletnie zaskoczonych intensywnością gospodarzy. Po kolejnych udanych akcjach Zastalu trener GTK musiał sięgnąć po przerwę na żądanie, ale niewiele to zmieniło. Zielonogórzanie tylko zwiększali tempo i w pewnym momencie prowadzili już 14:0. Dopiero po ponad pięciu minutach niemoc gości przerwał Wesley Gordon, trafiając rzut wolny. Pierwsza kwarta była całkowicie pod kontrolą Zastalu i zakończyła się wysokim prowadzeniem 23:6.
Mimo braku Andrzeja Mazurczaka (obecnego jedynie na ławce rezerwowych), wszystko wskazywało na to, że gospodarze będą kontrolować spotkanie przez pełne 40 minut. Rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała te założenia. Choć na początku drugiej kwarty Zastal prowadził jeszcze 25:8, Gliwiczanie rozpoczęli skuteczną pogoń. Z każdą minutą zmniejszali straty, a po 15 minutach gry przewaga gospodarzy stopniała do sześciu punktów (29:23). Chwilę później mieliśmy już remis 31:31, a celną trójką Ivan Almeida tylko potwierdził, że GTK wróciło do meczu. Zastal odpowiedział jednak spokojnie. Zielonogórzanie odzyskali rytm, ponownie objęli prowadzenie i do przerwy zeszli z przewagą 41:35.
Po zmianie stron gospodarze znów ruszyli z dużą energią, napędzani głośnym dopingiem w CRS. Punkty Lewisa i Maughmera szybko pozwoliły odbudować przewagę (45:35), ale Gliwiczanie po raz kolejny znaleźli sposób, by wrócić do gry. W połowie kwarty Kuba Piśla trafił z dystansu, dając GTK dwupunktowe prowadzenie (50:52). Od tego momentu mecz nabrał jeszcze większej intensywności. Walka trwała niemal akcja za akcję, a przewaga przechodziła z rąk do rąk. Ostatecznie po 30 minutach minimalnie lepsi byli gospodarze, prowadząc 65:63.
Czwarta kwarta należała już do Zastalu. Zielonogórzanie zaczęli konsekwentnie budować przewagę, kontrolując tempo gry i wykorzystując słabsze momenty rywala. Skuteczne akcje Szumerta, Conley’a Garrisona oraz Marcina Woronieckiego stopniowo odbierały GTK nadzieję na odwrócenie losów spotkania. W końcówce trener Arkadiusz Miłoszewski dał szansę młodszym zawodnikom – na parkiecie pojawił się Miłosz Majewski, który w swoim ekstraligowym debiucie zdobył pierwsze punkty w ORLEN Basket Lidze. Gdy zabrzmiała końcowa syrena, tablica pokazywała pewne i efektowne zwycięstwo Zastalu 98:81.
Zastal dominował szczególnie w „pomalowanym” (48 punktów przy 26 GTK) oraz na tablicach ofensywnych, notując aż 25 punktów drugiej szansy. Zielonogórzanie prowadzili przez ponad 37 minut i w kluczowych momentach potrafili zachować zimną krew.
ORLEN Zastal Zielona Góra – Tauron GTK Gliwice 98:81 (23:6, 18:29, 24:28, 33:18)
Zastal: Szumert 21, Lewis 21, Maughmer 19, Konate 10, Cartier 8, Woroniecki 8, Fayne 7, Garrison 2, Majewski 2, Sulima 0, Matczak 0.
GTK: Jackson 16, Delaire 15, Almeida 12, Oguine 11, K. Gordon 10, Piśla 9, W. Gordon 8, Busz 0, Godfrey 0, Bender 0.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców

1 thought on “Zastal z wyraźną przewagą, ale o zwycięstwo nie było tak łatwo”