ORLEN Zastal Zielona Góra znakomicie rozpoczął półfinałową rywalizację play-off z AMW Arką Gdynia. Zielonogórzanie wygrali na wyjeździe 90:64 i objęli prowadzenie 1:0 w serii. Kluczem do sukcesu była agresywna obrona, skuteczna gra w kontrataku oraz dominacja od pierwszych minut spotkania.
Już początek meczu pokazał, że podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego przyjechali do Gdyni z jasnym planem. Zastal od początku narzucił wysoką intensywność w defensywie, wymuszając błędy gospodarzy i zamieniając przechwyty na łatwe punkty. Efektem była szybko budowana przewaga, która jeszcze przed przerwą urosła do ponad dwudziestu punktów.
Po meczu trener Zastalu przyznał, że w sztabie brano pod uwagę zmęczenie rywali po wyczerpującej ćwierćfinałowej serii ze Śląskiem Wrocław. – Po cichu liczyliśmy na to, że Arka przyjedzie zmęczona po pięciomeczowym boju ze Śląskiem. Obawy były jednak takie, że jest to zespół bardzo doświadczony i dobry. Okazała się ta pierwsza wersja – Arka była dziś zmęczona. Nie miała rytmu, nie mogła trafiać nawet prostych sytuacji. Cieszę się, że to wykorzystaliśmy – mówił trener Arkadiusz Miłoszewski.
Szkoleniowiec podkreślał jednak, że jego zespół nie może popadać w samozadowolenie mimo wysokiego zwycięstwa. – Chcieliśmy grać szybko, chcieliśmy grać agresywnie w obronie i wyprowadzać kontry. Oczywiście nie ustrzegliśmy się głupich fragmentów gry i niepotrzebnych strat. Uważam, że prowadząc ponad dwudziestoma punktami powinniśmy ten mecz bardziej kontrolować – oceniał trener Zastalu.
Podobnie przebieg spotkania widział Jakub Szumert, który zwracał uwagę przede wszystkim na pracę całej drużyny w defensywie. – Narzucliśmy twardą obronę, mieliśmy łatwe przechwyty i dzięki temu mogliśmy się napędzać. W ten sposób zbudowaliśmy przewagę. Później mieliśmy małe przestoje i Arka miała swoje momenty, ale na szczęście kontrolowaliśmy ten mecz do końca – podsumował zawodnik zielonogórskiej drużyny.
Po stronie gospodarzy nie brakowało rozczarowania. Trener AMW Arki Gdynia Mantas Česnauskis nie ukrywał, że jego zespół zaprezentował się zdecydowanie poniżej oczekiwań. – Całkowicie nie byliśmy w stanie podjąć walki. Fizycznie i mentalnie nie byliśmy dziś na tym meczu. Byliśmy wszędzie krok spóźnieni. Robiliśmy głupie straty, a oni zdobywali punkty z kontrataków i po naszych błędach – mówił szkoleniowiec gdynian.
Szczególnie wymowne były statystyki gospodarzy. Arka zanotowała zaledwie siedem asyst przy siedemnastu stratach, co zdaniem Česnauskisa najlepiej oddaje obraz spotkania. – Graliśmy nie swoją koszykówkę. Siedem asyst oznacza, że każdy próbował grać pod siebie. Tego nie chcemy oglądać. Po prostu oddaliśmy ten mecz – podkreślał trener.
Podobnego zdania był Jarosław Zyskowski, który wskazał dwa najważniejsze powody porażki. – Nie wyglądaliśmy tak jak w ostatnich meczach i jak przez większość sezonu. Zawiodła skuteczność i straty. To były dwie główne przyczyny porażki. Zastal zasłużenie wygrał, był zdecydowanie lepszy – przyznał zawodnik Arki.
Mimo wysokiej przegranej w obozie gospodarzy nikt nie zamierza składać broni. Zarówno trener, jak i zawodnicy podkreślali, że seria dopiero się rozpoczęła. – Jest 0:1 i tyle. Musimy podnieść głowy, przeanalizować ten mecz i za dwa dni wyglądać lepiej fizycznie i mentalnie – zapowiadał Cesnauskis.
Podobne podejście prezentuje także Zastal. Zielonogórzanie wykonali pierwszy krok, ale doskonale zdają sobie sprawę, że droga do awansu jest jeszcze daleka. – Cieszymy się z wygranej, ale wiemy, że Arka już nieraz pokazała, że potrafi odwracać takie serie. Musimy być bardzo mocno skoncentrowani na następnym meczu – zakończył Arkadiusz Miłoszewski.
Pierwszy punkt w półfinałowej rywalizacji trafił więc na konto ORLEN Zastalu Zielona Góra. Teraz najważniejsze będzie potwierdzenie swojej przewagi w kolejnym spotkaniu i wykonanie następnego kroku w kierunku awansu.
🏀 Zastalowcy.pl – o Zastalu od kibiców – dla kibiców
